Maria Magdalena, tajemnice Rennes- le -Chateau i zamki Katarów.



LANGWEDOCJA

Kiedy 15 lat temu zaczęłam pochłaniać "Kod Leonarda da Vinci" Dana Browna, doznałam czytelniczego uniesienia. Tajemnica mogąca wstrząsnąć światem , zahaczająca o prawdopodobieństwo, rozpętała moją wyobraźnię.


Nie wiedziałam wtedy, że Dan Brown skorzystał z  dokonań  Henry'ego  Lincolna,  który już w 1972 r.  pokazał Rennes le Chateau w  dokumencie pt. "Zagubiony skarb Jerozolimy".
A w 1982 r.  powstał bestseller "Holy Blood Holy Grail"- Święty Graal, Święta krew". 

Wysunięto tezę, że Jezus był zwykłym człowiekiem, który poślubił Marię Magdalenę i miał z nią dzieci.
Według autorów potomkowie Jezusa wyemigrowali do Rennes le Chateau i założyli królewską dynastię Merowingów w V wieku naszej ery.
Miejsce pochówku ich potomków, zakodowano w XVII-wiecznym obrazie  Nicolasa Poussina pt.  "Pasterze Arkadii".

 Lubię takie wyzwania, budzą głód przygody i mają moc popychania do ruszenia w drogę. Bardzo chciałam zobaczyć te wszystkie  tajemnicze miejsca.

 Kilka lat później patrzyłam na "Ostatnią wieczerzę" Leonardo da Vinci w Santa Maria delle Grazie w Mediolanie.

Jeszcze później znalazłam się  w Rennes le Chateau,  w kościele pełnym dziwnych symboli,  które do dziś wabią poszukiwaczy skarbów materialnych i historycznych.
Niewielki kościół jest pełen zaszyfrowanych wskazówek, interpretowanych na tysiące sposobów.

Żeby ogarnąć umysłem jak doniosłe mogło być odkrycie księdza   Sauniere i co chciał nam powiedzieć rzucę światło pochodni na średniowieczne miejsce akcji. Jest wardzo ważne. Droga do  do celu była cudowną przygodą, przez historię, legendy  i  bajkowe zamki.

                                                 KRAJ KATARÓW

 Pays Cathare , informują  tablice, jakby wciąż tu byli. Zamki na szczytach, Pireneje w jesiennej dekoracji,  to niesamowity widok. Setki lat po tamtych wydarzeniach chylę głowę z szacunkiem.

W ogromnym skrócie historia krwawej zagłady i jej przyczyn wyglądała tak:

Katarzy (Albigensi),  założyli własny kościół w ok. 1140.

Podczas, kiedy księża katoliccy  odprawiali msze  po łacinie, mówiąc, że kontakt z Bogiem jest możliwy tylko za pośrednictwem kapłana,  Katarzy głosili powrót do życia duchowego i bezpośredniego kontaktu z Bogiem. Kobiety były równe mężczyznom, wiedli życie proste i pobożne. Nie zabijali zwierząt, byli wegetarianami.

Dualizm ich wiary, polegał na wierze w dwóch Bogów, dobrego i złego. 
 Doskonały Bóg nie mógłby stworzyć niedoskonałego świata, w którym jest ból i cierpienie. Dlatego wierzyli, że wszystko co ziemskie i cielesne, pochodzi od złego Boga.

Wierzyli w reinkarnację, przechodzenia duszy z ciała do ciała, bez piekła, które jest na ziemi.

Doskonali,  inaczej Dobrzy Ludzie, to wybrańcy, czyści duchowo, w których mógł zamieszkać Duch Święty.
Oni byli uwolnieni od reinkarnacji. Do tej elity można było przejść po trzech latach bardzo surowego treningu, często tuż przed śmiercią.

Postępowanie Dobrych Ludzi i ich uczciwe życie wywoływało podziw mieszkańców Langwedocji, którzy  podążali za ich nauką, pomimo jej surowości.
Potępiali feudalizm i wzywali do  ubóstwa, reagując na rozwiązły styl życia kleru katolickiego w południowej Francji  i  i obnoszenie się bogactwem.

To wywołało popłoch w Kościele,  papież Innocenty III ogłosił krucjatę mającą na celu wyeliminowanie kataryzmu w Langwedocji.

W roku 1209  ruszyła pierwsza armia krucjaty, liczyła 10 000 żołnierzy, papież obiecał im odpuszczenie grzechów.

Beziers, twierdza kataryzmu, była pierwszym większym miastem napotkanym przez krzyżowców w drodze do Carcassonne. Ludzie schronili się w kościele, ale to ich nie uchroniło, wyrżnięto 7 tys. razem z kapłanami. Zabijano na ulicach, w domach, podpalano wszystko.

Na pytanie jak odróżnić  Katarów od pozostałych mieszkańców  miasta, legat papieski odpowiedział:

       "Zabijajcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich"


W roku 1244, krótko przed zagładą , trzech katarskich rycerzy prześlizgnęło się przez mur zamku Montsegur , wynosząc bezcenne manuskrypty.

                                       Na stosach spłonęło ponad 200 osób.

                                         Hymn Katarów, dobrze jest słuchać, patrząc na ich zamki.
                                                 

                                                                Zamek Foix

Hrabiowie Tuluzy, Foix i Carcassonne - stworzyli niezwykłą kulturę, w której kwitł kult piękna, filozofii i poezji Turbadurów . 

W tym baśniowym zamku urodziła się Esclarmonde of Foix, (1155-1240), która została jedną z katarskich Doskonałych.  

W 1207 r. zorganizowała  ostatnią publiczną debatę pomiędzy Katarami a Kościołem rzymskokatolickim, stała się symbolem oporu przeciw inkwizycji. Wydano na nią wyrok śmierci i wiele razy cudem umknęła łowcom nagród. 


 Esclarmonde owdowiała w wieku 50 lat, wtedy postanowiła poświęcić resztę życia religii. Wiele kobiet po wychowaniu dzieci zwracało się do mężów o zwolnienie ze ślubu.  Katarzy traktowali kobiety z szacunkiem, wyświęcali na kapłanki, uczyli ziołolecznictwa.
Opiekowała się chorymi, tworzyła szkoły dla dzieci i dorosłych.  Żyła ponad 30 lat  w górskich jaskiniach wokół  Foix .


Wędrowaliśmy po górach zachwycając się przepiękną panoramą, widok na zamek z każdego punktu zapierał dech.


                                                       Współczesne Foix jest bardzo urokliwe.


                                                         Carcassonne

Największa forteca Europy, dwa pierścienie murów obronnych o łącznej długości ponad 3 km, 52 bramy i 50 baszt!  Umieszczony na liście UNESCO.

Carcassonne zasłynęło z tego,  było twierdzą Katarów. Kiedy miasto się poddało,
mieszkańcy zostali wypędzeni bez dobytku, tak jak stali.

W archiwach inkwizycji w Carcassonne zachował się ważny tekst apokryficzny, nazywany Księgą Jana Ewangelisty lub Sekretną Wieczerzą.  Katarzy wierzyli, że pismo zostało przekazane Janowi przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy.


Cassoulet to bogaty gulasz z fasolą i mięsem ugotowany w glinianym garnku zwanym  cassole. Uważa się, że to  wiejskie  danie z Langwedocji powstało podczas oblężenia miasta Castelnaudary. Ludzie wrzucali  różne mięsa i warzywa do wspólnego kotła, aby się wyżywić. Kaczka, kiełbasa, biała fasola, poezja smaku.  Wewnątrz zamku smakowało wybornie.



                                 Wracaliśmy  kilka razy, żeby podziwiać  zamczysko w różnym oświetleniu.




                                                           Chateau de Puilaurens 

Jest to jeden z "Pięciu synów z Carcassonne ", wraz z QueribusemTermesAguilar i Peyrepertuse.
Nigdy nie zdobyty. Wznosi się na wysokości 697 metrów. Zamek jest jednym z najbardziej kompletnych budynków obronnych we Francji.

Na pierwszym planie baszta "Białej Damy", Blanche of Bourbon, której duch się tam ukazuje. Została zamordowana w  Puilaurens  przez swojego męża, Piotra Okrutnego, króla Kastylii ).

                   
                                                                       Jest piękny i trudno dostępny.


Quillan, klimatyczne miasteczko u stóp  Pirenejów, między Carcassonne i Perpignan. Dookoła winnice i zamki Katarów. Stąd wyruszyliśmy do naszego głównego celu, Rennes le Chateau.


Krzyż Katarów

                                                             

                                                     Francois Berenger Sauniere 

 Ksiądz Sauniere (1885-1917) został karnie przeniesiony  do parafii Marii Magdaleny w Rennes le Chateau, gdzie został proboszczem. Nie lubił podporządkowywać się przełożonym.

Nowa parafia była w opłakanym stanie. Dziurawy dach, ściany bez tynku, przegniłe okna i drzwi. Plebania również nie nadawała się do zamieszkania, 33-letni proboszcz musiał wynająć pokój. Wioska nie miała pieniędzy na konieczny remont, potrzebna suma była zawrotna.
 Jego gospodynią i powiernicą została 16 lat młodsza Maria Denarnaud.

Księżna d'Chambord ofiarowała sporą sumę na remont kościoła i można było rozpocząć prace.
Po odsunięciu ołtarza, murarze odkryli skrytkę w podłodze, a w niej złote monety, jednak Sauniere powiedział, że są bezwartościowe.

Kilka dni później w kolumnie podtrzymującej mównicę znaleziono  szklaną fiolkę z trzema manuskryptami, podpisanymi przez Blankę Kastylijską. Było to drzewo genealogiczne Dagoberta II, króla z dynastii Merowingów, oraz dwa manuskrypty z wersetami z Biblii.

Po odczytaniu manuskryptów z pomocą innych duchownych, kupił w Paryżu trzy obrazy, wśród nich byli "Pasterze arkadyjscy" pędzla Nicolasa Poussin.

Prace postępowały dalej, ale kiedy po odwróceniu kamienia przed ołtarzem ksiądz zobaczył  dwóch rycerzy jadących na tym samym koniu, znak Templariuszy,  wstrzymał wszystkie prace i razem z Marie sam prowadził poszukiwania.

Podzielił się odkryciem z przyjaciółmi : ojcem Henri Boudet i ojcem Gelis.

Ojciec Gelis, który był nieufny i nikomu nie otwierał drzwi,  został brutalnie zamordowany siekierą. Nigdy nie znaleziono sprawcy. Niczego nie zrabowano, zostawiono paczkę papierosów z napisem "Viva Angelina". Po tym tragicznym wydarzeniu  księża stali się paranoicznie ostrożni.

Ksiądz Sauniere dopiero po swoich odkryciach zafascynował się postacią Marii Magdaleny, której poświęcił wszystko co zbudował.

Istnieją podejrzenia, że mógł szantażować Watykan i pozyskiwać ogromne sumy pieniędzy, za milczenie.

Ksiądz z dnia na dzień stał się bardzo zamożny.  Jego wydatki odpowiadają kilku milionom euro.

Zbudował drogę, wieś otoczył murami, doprowadził wodę do wsi. Założył ogród zoologiczny, wyremontował kościół, zbudował  willę Betania i wzniósł wieżę poświęconą Marii Magdalenie.


                                       Wchodzimy do wsi, jest jak zaklęta w czasie.


                                                                Zamek d`Hautpoul 




Marie de Negre D'ables (1714-1781), żona markiza  d`Hautpoul,  którego przodkowie byli Katarami,  na łożu śmierci powierzyła rodzinny sekret ówczesnemu księdzu, który ją spisał i ukrył w kościele.

Tajemnicę tę, związaną z Rennes le Chateau zakodował na swoim obrazie żyjący w XVI w. Nicolas Poussin. 

Tamtejszy burmistrz podobno widział , jak ksiądz rozkopywał grób Marie i odkrył kryptę.

                             „Et in Arcadia Ego”. ten sam napis znajduje się na grobie Marie.

Zamek d`Hautpoul został zniszczony w 1210 r. podczas krucjat przeciwko Katarom.  Obecny wygląd zawdzięcza przebudowie w XVI wieku.

Kościół był pałacowa kaplicą, idealnym miejscem na ukrycie dokumentów.


Zbliżamy się do kościoła poświęconego Marii Magdalenie. Metafory, zakonspirowane znaki są interpretowane na tyle sposobów, że można się zagubić.


TERRIBILIS EST LOCU ISTE

TO MIEJSCE JEST STRASZNE

Taka  łacińską inskrypcję ksiądz umieścił nad wejściem.


Każdym  wstrząsa widok diabła w niewygodnej pozycji, podtrzymującego zbiornik na wodę święconą. 

Demon Asmodeusz, który według tradycji żydowskiej strzeże ukrytych skarbów
albo
Rex Mundi - Bóg Świata Materialnego. Nawiązanie do złego Boga Katarów? 

Demona Asmodeusz jako zło, które istnieje po to, by służyć większej formie dobra.



                     Nad kropielnicą cztery anioły, każdy symbolizuje inną część znaku krzyża.

 Napis PAR CE SIGNE TU LE VAINCRAS, oznacza: Tym znakiem będziesz z nim walczył, lub, tym znakiem go pokonasz.


Czerwone kółko z inicjałami "BS"  może oznaczać Sauniere- Boudet , to  jego przyjaciel ksiądz, który pomagał przy zostawianiu wskazówek.


Imponujący fresk na wysokości dwóch metrów, zawiera postaci naturalnej wielkości. Kiedy go transportowano do kościoła  w 1897, zdarzył się wypadek, wóz ciągnięty przez dwa woły, stoczył się a zwierzęta zostały zabite. Jednak freskowi nic się nie stało, a ksiądz hojnie wynagrodził straty.

Analizuje się każdą postać, kwiatek, ułożenie ciała, żeby odgadnąć zamysły księdza.


       Po prawej stronie ołtarza Matka Boża trzyma dziecko. Po lewej św. Józef trzyma drugie dziecko.                                     


Historia o przybyciu Marii Magdaleny często pojawia się  w legendach z regionu Langwedocji i Prowansji.  Po śmierci Jezusa wsiadła wraz z innymi  na łódź  bez sterów i dryfowali po Morzu Śródziemnym aż przybili do brzegów obecnej Francji.

W kościele w St. Maries de la Mer  w Prowansji, znajduje się obraz, który  przedstawia łódź przewożącą Łazarza, Martę, Marię Magdalenę i młodą dziewczynę imieniem Sarah, owoc związku z Jezusem.

Intrygujący jest sposób, w jaki Maria Magdalena ma skrzyżowane palce,  tworzą symbol XXX (według obrządków masońskich symbol tajemnicy)

Żywy, rosnący krzyż, czaszka,


                         Wcześniej istniał taki napis na ołtarzu, zanim ktos go zniszczył:

JESU MEDELA VULNERUM SPES UNA POENITENTIUM PER MAGDALENAE LACRYMAS PECCATA NOSTRA DILUAS

"Jezu, tyś lekarstwem na nasze bóle i jedyną nadzieją na odkupienie. Dzięki łzom Magdaleny zmywasz nasze grzechy."

Moc zmycia grzechów była dana łzom Magdaleny, nie zaś krwi Jezusa i jego śmierci na krzyżu.

 Wiele  gnostyckich pism przedstawia  ją jako bardzo mądrą kobietę, która rozumiała Jezusa najlepiej,  doskonalej niż jego pozostali uczniowie.

Figurka Marii Magdaleny trzyma krzyż, u jej stóp leży czaszka spoczywająca na książce; to oznacza jej medytacje na temat śmiertelności.


Nigdy przedtem figurka Marii Magdaleny nie była tak wyeksponowana w kościele.


 Wszystkie posągi patrzą w dół. Ale nikt nie dostał pozwolenia na badania co się kryje pod posadzką. 


Na XIV stacji drogi krzyżowej widać kilka postaci, które pod osłoną nocy transportują krwawiące ciało Jezusa.  Krwawiące, czyli wciąż żywe ciało.  Wg. żydowskich tradycji nie można było dotykać zmarłego nocą, dlatego zawsze ta scena była przedstawiana o zachodzie słońca.
Jezus może być nie wnoszony, a wynoszony z grobu.


Kiedy ksiądz z sąsiedniej parafii został wezwany do umierającego Sauniere, ten był przytomny i mógł mówić. 

Świadkowie, którzy czekali za drzwiami, opowiadali, że gdy Riviere wyszedł, był blady jak ściana. Drżały mu ręce i nie mógł wydusić z siebie słowa. Jego oczy były "nieobecne", wpatrzone w jeden punkt, wyglądał jak duch. Już nigdy się nie uśmiechnął.

Wprowadził potem zagadkowe zmiany swoim kościele. Sprowadził figury dwóch Jezusów. Jeden z nich leżał martwy w grocie, drugi tuż obok, ukrzyżowany miał otwarte oczy. Według wielu badaczy miało to symbolizować prawdę o losach Chrystusa. 

Cmentarz przy kościele, tam znajduje się grób księdza Sauviere.


Sauniere kazał ustawić wizygocki wspornik (część starego ołtarza) do góry nogami przed kościołem, stanęła na nim "Naszej Pani z Lourdes" .
          
Penitence-  skrucha.  To krzyż ciszy (la croix du silence). Teraz stoi  kopia.


                                                            Wieża Magdala          

 Jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli  Rennes le Chateau. Biblioteka wypełniona cennymi księgami, tysiącami znaczków z całego  świata, miejsce dumania księdza Sauniere.  




                    Wiele elementów tego cudnego widoku, stało się tłem fresków i malowideł w kościele.

         

                      Willa Betania, nawiązanie do pochodzenia Marii Magdaleny.


Marie żyła jeszcze 36 lat po śmierci swojego przyjaciela, który jej wszystko zapisał. . Mieszkańcy wioski pamiętają, jak mawiała "Ludzie z Rennes le Chateau chodzą po złocie i nawet o tym nie wiedzą".

Posiadłość sprzedała Noelowi Corbu, bo nie była w stanie jej utrzymać.
Obiecała mu, że za opiekę zdradzi sekret, dzięki któremu stanie się bogatym człowiekiem.

Kilka tygodni przed śmiercią paraliż pozbawił ją mowy i możliwości pisania.

                               

                                                             Collioure

Na zakończenie niezapomnianej wędrówki przez Langwedocję, zatrzymaliśmy się w pięknym mieście nad Morzem Śródziemnym, oczywiście pełnym śladów po Wizygotach. Przebywali tu Henri Matisse i Pablo Picasso.

                     Wieża kościoła jest równie często malowana jak Moulin Rouge.


                           Collioure znajduje się zaledwie 30 kilometrów od granicy z Hiszpanią.


Zamek królewski został zbudowany w latach 1276-1344 przez hrabiów Roussillon i królów Aragonii.




Gorąco polecam ten piękny region, można tu znaleźć wszystko: zabytki, piękne widoki, pyszną kuchnię, plaże nad Morzem Śródziemnym.  Naszym celem była Barcelona, ale przygotowując się do wyjazdu całkowicie pochłonęły nas zagadki Langwedocji. Okazuje się, że z Barcelony pamiętamy kilka  budynków zaprojektowanych przez Gaudiego i męczące tłumy turystów. Langwedocja wywołuje niezapomniane wzruszenia.

Interesuje mnie co sądzicie na temat tych wszystkich tajemnic, czy może być w nich źdźbło prawdy?  Czy Maria Magdalena mogła być żoną Jezusa i przybyć do Francji?  Kościół przecież ustawiał dogmaty jak mu było wygodnie, a papieże nie grzeszyli prawością.
Co mógł odkryć skromny ksiądz?  

18 komentarzy:

  1. Magiczna opowieść, Eulampio! Tyle cudownych miejsc już zwiedziłaś, to naprawdę niezwykłe.
    Też fascynowały mnie kiedyś tajemnice zawarte w "Kodzie Leonardza da Vinci". Pamiętam jak czytałam tę ksiązke na głos córce, obie przeżywałyśmy mocno przygody głownych bohaterów, marzyłyśmy o zwiedzeniu kościoła w Rennes de Chateau, dyskutowałyśmy o Marii Magdalenie i związanych z nią tajemnicach, oglądałyśmy pod lupą "Ostatnią wieczerzę". Piękne czasy. Teraz mi sie wszystko przypomniało i popłynęłam wraz z Tobą wczytując sie w opowieści o Katarach i ich tragicznych losach. Widziałam niedawno w TV film o Katarach. Jest we Francji jakiś kapłan, który nadal dla grupki wyznawców odprawia w ogromnym sekrecie katarskie nabożeństwa. Pokazali fragment takiej katarskiej mszy, ale potem wyprosili kamerzystę, bo pewnych tajemnic nigdy nie należy do końca odsłaniać...
    Przypomina mi sie też tutaj moja ulubiona kiedys ksiazka "Imię rózy". Nastrój grozy, oskarżenia o herezje, miłość, biedna, niepiśmienna dziewczyna wydana na śmierć...
    Cudny ten hymn Karatów. Posłuchałam w uniesieniu, przymknąwszy oczy i przenosząc sie do średniowiecznej Francji.
    Przepiękne, imponujące zamki. Cuda architektury i mysli ludzkiej. Czas nie zrobił im prawie zadnej krzywdy. Przeżyją jeszcze wiele pokoleń, w przeciwieństwie do obecnie budowanych budynków.
    Naprawdę Eulapmpio, jesteś szczęściarą mogą to wszystko widziec na własne oczy. A my, czytelnicy Twojego mamy ucztę dla oczu i duszy czytajac i oglądając wspaniałe zdjęcia z kolejnych Twych wypraw!
    Pozdrawiam Cię gorąco z deszczowego Podkarpacia!:-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Olu, wiesz, że w katedrze w Quito namalowana jest Ostatnia Wieczerza ze świnką morską jako daniem głównym? Nie mogę się doczekać. Moja córka pierwsza przeczytała, a potem ja czytałam cały dzień. Chyba nikogo ta lektura nie zostawiła obojętnym, kto czytał zanim powstał film. Historia Marii Magdaleny i potomków Jezusa wstrząsająca, ale i świetna intryga, przygody.
    wiele czasu minęło i powstało mnóstwo podobnych rzeczy, ale to pierwsze objawienie się pamięta. wiele podróży odbyliśmy pod wpływem dawnych lektur, a nawet jednego serialu i to jest wspaniałe. Ja się wcale nie dziwię, że nadal są wyznawcy tej religii, jest taka zdroworozsądkowa, przyjazna, wiele tłumaczy. Gdyby się nie przejmować tym co zewnętrzne i skupić na duchowości od dziecka, o ile życie byłoby łatwiejsze, nie byłoby kompleksów z powodu wygladu:) Nie do końca się zgadzam z Katarami, że to co ziemskie jest grzeszne, świet jest piekny, bez względu czy dobry, czy zły Bóg go stworzył. "Imie róży" tez zrobiło na mnie wrażenie kiedyś, fascynujące są te średniowieczne historie. Dlatego jak się trafi do takiego miasteczka, to szczęka opada z zachwytu. Tak, bardzo się ciesze, że mogłam zobaczyć tyle pieknych miejsc. Samo planowanie i przygotowywanie się jest juz świetna przygoda. Dziękuję Ci za cudny komentarz i pozdrawiam ze słonecznej Georgii:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w szoku :) bardzo mnie to zaciekawiło :)/zazdroszczę tylu zwiedzonych miejsc :) jestem ciekawa następnego wpisu! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam jeszcze pomysłu na kolejny wpis, może cos lżejszego, o życiu w USA, o weekendowych rozrywkach?
      Ja też byłam w szoku w tym kościółku i całym otoczeniu, w takiej atmosferze mozna uwierzyć we wszystko:)

      Usuń
  4. Ja też byłam zafascynowana tą książką Dana Browna, więc Twój wpis jest dla mnie miłą wisienką na torcie tej fascynacji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brown zręcznie podjął czyjś pomysł, dobrze dla czytelników. Myślę, że film o księdzu, jego poszukiwaniach nocnych, znakach w kościele i morderstwie przyjaciela byłby jeszcze większym hitem. Ciesze się, że zajrzałas:)

      Usuń
    2. Przepiekne zdjecia, magiczne klimaty. Jakos nie zdazylam przeczytac Da Vinci Kod, kiedy byl na fali popularnosci, kiedy wszyscy go czytali i tyle sie o nim mowilo, pozostal jakis niedosyt, z Twojej inspiracji chyba w koncu bede musiala to zrobic. Tymbardziej, ze zycie tak sie ulozylo, ze mieszkam na emigracji we Francji. Pozdrawiam serdecznie Beata

      Usuń
    3. Dziękuję Beatko, na Twojej opinii bardzo mi zależało:) Bardzo lubię Francję, zaglądam na Twojego bloga z przyjemnością.

      Usuń
  5. Niesamowite historie. czytałam z zaciekawieniem, ale nie ukrywam wolałabym ich wysłuchać zwiedzając te piękne miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego szykując się do wyjazdu byłam taka podekscytowana. a Barcelona gdzieś tam mignęła bez echa:)

      Usuń
  6. Piękne miejsca. Zamki kryją zawsze jakąś tajemnicę... Autora znam i nawet czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamki kryją tajemnice i sa najpiekniejsze z daleka. Autorowi raz się udało, pozostałe mnie nie porwały jakoś specjalnie.

      Usuń
  7. Ależ klasyczne zamki, robią wrażenie. Ale przyznaję, że dla mnie to nieco mroczne klimaty. Ale z pewnością warte odwiedzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie takie mroczne, widać wszystkie zamki katarskie, kiedy się jedzie autobusem. Carcassonne jest romantyczne, na dziedzińcu wiele się dzieje, dookoła przepiękne winnice, cudne miasteczka, a przede wszystkim niezwykłe widoki Pirenejów. Niedaleko Andora i Barcelona, tam tez skoczyliśmy podczas jednej podróży.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ja też uważam, że tam jest pięknie.

      Usuń
  9. Jestem klechą, skromnym, ale niepokornym, upierdliwym dla zwierzchników, rzec można, że taką purchawką na ich tylnych wypukłościach a oprócz tego księdzem poszukującym i... coś znajduję! Coś, co mi pozwala pokazać całej tej sutannianej machinie środkowy palec. Ja nie tylko ten palec pokazuję bezczelnie, ja się raduję widokiem tego, że oni mi ten paluszek pokornie obsypują złotem, nie, nie paluszek obsypują, ale na jego najmniejszy ruch wyskakują z sakiewek, podczas gdy jak dotąd próbowali mi go pod walec drogowy połozyć! A ja od tego momentu przybieram na wzroście i zaroście, a jednocześnie się boję przenikliwych chłopskich spojrzeń, więc ich unikam, chociaż normalnie mogły sobie ich przaśne oczęta po kościele i jego przyległościach wodzić.
    Co może się stać, żeby nastąpiła taka przemiana "wody w wino" czy wróbelka w orła?
    Mogę tylko odpowiedzieć ze swojego punktu widzenia, czyli w wyobraźni przywdziać " dużą czarną" i popłynąć strumieniem wyobraźni...
    Każdy ma gdzieś tam punkt, od którego dochodzi do głosu jego alter ego. Od którego przestaje się trząść, kiedy przełożony dorwie go np. na facebuku w godzinach urzędowania. Myślę, że dla księdza Sauniere była to WIEDZA. Wiedza , to władza, a u niego została poparta jeszcze monetami we właściwym kolorze i składzie chemicznym, ale to drugie jest mniej istotne, bo wtedy śmiałby się z darczyńców i nie zawracał sobie głowy ich trzosami. I nie zachowywałby się jak kocur próbujący przemknąć się po dachu niepostrzeżenie. A więc dowiedział się czegoś, co mogło spowodować, że jego chlebodawcy w kieckach straciliby rację bytu, gdyby to ujawnił. Religia chrześcijańska opiera się na założeniu, że Chrystus zmartwychwstał, a jego cierpienie miało czemuś służyć. Zwykły śmiertelnik nie zmartwychwstaje, to może tylko istota wyższa.A jeśli on nie był taką istotą? To cała nasza wiara może się o kant pewnej części ciała rozbić. A może znalazł "zapiski myśliwego", czyli wykaz wszystkich grzechów głównych najbardziej krwawej instytucji świata? Wiedza warta wszystkich skarbów Watykanu!
    Eulampio, brawo!!!! ależ potrafisz zmysły pobudzić!
    A jeśli zastanawiasz się, o czym teraz napisać, to może faktycznie o swojej okolicy, o jej dniu wczorajszym i dzisiejszym? Cudnie łączysz przeszłość z teraźniejszością. Z drugiej strony, gdybyś opisała nawet swoją drogę z kuchni do WC też pewnie powstałaby z tego fascynująca opowieść :)Nie zastanawiaj się więc , tylko chwytaj za pióro /czyli stukaj w klawiaturę/Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  10. Klecha niepokorny, który nie boi się ognia piekielnego i gromu z jasnego nieba, potrafi myśleć, odkrywa coś, co musi być już znane władzom Kościoła. Na szczęście nie był osamotniony, miał przyjaciół w osobach księży z sąsiednich wsi, równie inteligentnych. Życie w takim miejscu, pośród wspomnień o Templariuszach, Katarach, rozlicznych dynastiach prowokowało do badań.
    Księdzu Sauniere zarzucano sprzedaż mszy, to nich miał zarobił miliony, z których odnowił kościół, zbudował willę, piękny ogród (zniszczony podczas wojny). Dlaczego tylko ten ksiądz miał być takim dobrym menagerem? Dlaczego inni nie poszli jego śladem? To zbyt proste. Swoja drogą co to znaczy- sprzedawać msze? Czy tego się nie robi współcześnie?

    Znajomy chciał zamówić msze gregoriańskie za zmarłą osobę, pisał do różnych klasztorów, w odpowiedzi była najpierw cena- 1500 zl za 30 mszy. Chociaż na stronie Franciszkanów czytamy:

    "Ofiara pieniężna nie jest opłatą za Mszę – kapłan odprawia Mszę św. niezależnie od tej ofiary. Jej wysokość zależy od woli i możliwości zamawiającego intencję – zgodnie z tradycją powinna być to co najmniej taka suma, która pozwoli na utrzymanie kapłana przez jeden dzień."

    Uważam, że w tym kryło się coś więcej, coś bardzo ważnego. Może nawet tajemnica, którą przywiezli z Jerozolimy Templariusze. Wszystko jest dość jasne, czytelne, tylko trzeba odrzucić zabobonny lęk. Prawda jest najwazniejsza przecież.

    Niewielka moja zasługa, może tylko taka, że tam pojechałam i mam zdjęcia. Wszystkich interpretacji nie przytoczyłam, bo musiałabym zrobić kilka odcinków i nie wszystkie wydaja mi poważne.

    Nie musze już się zastanawiać, mam temat, ale żeby nie wszystkie były takie siermiężne, dobrze byłoby napisać o okolicy, pokazać kilka ciekawych rzeczy w USA.

    Tak, droga z kuchni do Lazienki jest fascynująca:) Mijam lodówkę wielką jak szafa, na niej magnesy z calego świata, zatrzymuję się zawsze na chwilę, Egipt, Panama, Francja, Barcelona, Meksyk, naplywają obrazy, idę dalej, widze obraz meksykańskiego artysty prymitywisty, bardzo kolorowy i znowu chce się przystanąć, z tylu regał muzyczny, setki płyt kolorowych:)
    Dziękuję z całego corazon za obszerny i interesujący komentarz, wskazujący na prawdziwe wczytanie i wczucie, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Polecam

Copyright © 2016 PAKUJĘ WALIZKI , Blogger