Baśniowy Kair, tysiącletnie meczety i taniec derwiszy.


Kair przedreptany niespiesznie szlakiem zabytków, był baśniowy. O świcie usłyszałam głośny śpiew, jeszcze przez chwilę nie rozumiałam co się dzieje. Pobiegłam do okna zanim zrozumiałam, że dobiega z głośników, a muezin nie śpiewa pod oknem.


                       „Zaświadczam, że nie ma Boga, prócz Allaha”.

Ale i tak poczułam ciarki. Bo nieważne jakiego boga się wysławia i jaką ma moc. Wysławia się od zarania dziejów, na całej kuli ziemskiej, bo bóg jest ludziom potrzebny. Usłyszeć ważne przesłanie, zanim wstanie słońce, wyśpiewane głośno, to budzi pokorę, nawet jak religia jest kompletnie obca. To samo czułam w świątyniach Majów i pod Ścianą Płaczu. Bo żarliwe sacrum porusza nie tylko osoby wierzące, to spektakl.

Nie przywiązujcie zatem zbytniej uwagi do rzeczy materialnych, miejcie szacunek dla siebie i innych. Pamiętajcie o tym zawsze, jesteście braćmi.

Kiedy w  Medynie zbudowano  meczet, szukano sposobów wzywania wiernych na modlitwę. Żydzi dują w róg, Chrześcijanie biją w dzwony, więc Muzułmanie postanowili użyć głosu człowieka.


  Trzy największe religie: Judaizm, Chrześcijaństwo i Islam, mają wspólne korzenie. Żydzi wciąż czekają na Mesjasza, Chrześcijanie doczekali się Zbawiciela w osobie Jezusa, a Muzułmanie?


 Muzułmanie wierzą, że Bóg posyłał proroków, którzy mieli powiedzieć ludziom, że istnieje tylko jeden Bóg. Pierwszym prorokiem  był Adam, a po nim cała galeria: Mojżesz, Dawid, Izajasz i Jezus,  wysłany do narodu izraelskiego.

Ludzie nie zrozumieli przesłania, dlatego Bóg wysłał ostatniego proroka,  Mahometa, nazwanego „Pieczęcią Proroków”. Koran jest księgą, w której od półtora tysiąca lat nie została zmieniona ani jedna literka.

Moje mocno uproszczone definicje były wystarczające w rozmowach z Muzułmanami i zdarzało się mi usłyszeć, że nieważne są różnice, bo Bóg jest jeden i ten sam.


Meczet Al Azhar 

Zbudowany  dla nowo założonej stolicy w 970 roku przez dynastię Fatymidów, którzy najprawdopodobniej ku czci Fatimy, córki proroka Mahometa, nadali mu nazwę Al-Azhar. 

                                Dzisiaj Kair jest nazywany "miastem tysiąca minaretów".  


Medresa przy meczecie Al-Azhar jest najważniejszym religijnym uniwersytetem w świecie muzułmańskim, w którym jednocześnie uczy się 90 000 studentów.



Przez ponad tysiąc lat Al-Azhar wykształcił tysiące wybitnych uczonych. Od 1962 roku mogą tu studiować kobiety. Oprócz islamskiego prawa, teologii  i języka arabskiego,  nauki ścisłe, medycynę po współczesne języki zachodnie.

                                    Meczet Ahmada Ibn Tuluna.

Przybyli z Mezopotamii i założyli dynastię Abbasydów.  Nastąpiła era rozkwitu kultury Islamu, czas naukowców, filozofów i inżynierów.

 Jednym z najsłynniejszych zabytków tamtych czasów jest meczet zbudowany budowany przez Ahmada ibn Tulunagubernatora Egiptu w latach 868-884

 Legenda mówi, że Ibn Tulun  siedząc wśród swoich dygnitarzy, nawijał bezmyślnie kawałek pergaminu na palec. Złapany na nieuwadze, odpowiedział zmieszany, że własnie zaprojektował minaret.

                             Unikalny minaret meczetu wznosi się nad łukami. Jest owinięty spiralnymi schodami . Takie minarety budowano w Mezopotamii.

                W centrum znajduje się kopuła, pod którą jest basen do rytualnych ablucji.


To najstarszy meczet kairski zachowany w oryginalnym kształcie. Zajmuje 26 318 m²,  prawie 3 hektary!
Jest największym meczetem Kairu i trzecim na świecie pod względem zajmowanej powierzchni.

W głębi łuków ukryte są sale modlitewne, po jednej na każdej z czterech stron. 


Meczet znajduje się na  wzgórzu Gebel Yashkur  (Wzgórze Dziękczynne).

 Według  legend na tym miejscu osiadła Arka Noego  po potopie.

Taniec derwiszów

Spektakl odbywa się  na Starym Mieście, w  XVI-wiecznym karawanseraju, zbudowanym przez sułtana  Al Ghouri.  

Derwisze, to członkowie  religijnych bractw muzułmańskich powstałych w XI wieku. Ich modlitwą jest śpiew i taniec.



Pokaz rozpoczyna się od prostych tańców i gry na tradycyjnych instrumentach. Wszyscy ubrani są w białe stroje.



Kiedy tancerze się obracają, wchodzą w stan  transu. Obroty ciała  i wypowiadane przy tym modlitwy, wyzwalają ich od ziemskich spraw i przenoszą w inny wymiar.


Ruch, przypomina ruch słońca,  tancerze wokół niego są jak planety.

Tancerz rozwiązuje i usuwa cztery różne spódnice w trakcie spektaklu.
Ich różne ronda symbolizują kolejność czterech pór roku, a ruchy przeciwnie do ruchu wskazówek zegara są dokładnie takie same. jak ruch wokół "Kaaba" (święte sanktuarium w Mekce) .
Kiedy tancerz podnosi prawą rękę i wskazuje lewą rękę w dół, oznacza to połączenie ziemi i nieba razem.

Podczas końcowej części programu tancerze poruszają się gwałtownie na scenie, w ciągłych obrotach, utrzymując spódnice w górze przez 45 minut!


 Kilku Sufich wiruje w szaleńczym tempie, podczas gdy ich stroje tworzą przepiękne mozaiki.


Oazy

Wielomilionowe miasto przytłacza. Szaleni kierowcy zawracają pod prąd na zatłoczonej ulicy, wszyscy trąbią, powodując nieprawdopodobny hałas. Niezwykłe rośliny są przykryte grubą warstwą kurzu. 


Ale prawdziwe wytchnienie można znaleźć nieoczekiwanie, przenieść się do innego świata, gdzie jak wszędzie na świecie ściskają się pary, tylko trochę inaczej ubrane, sympatyczne i uśmiechnięte.


Kiedy z męczącego skwaru i jazgotu wchodzi się do rajskiego ogrodu, a kelner w uniformie przynosi świeży sok z mango, zapomina się o niedogodnościach. 


Muzeum Egipskie

O skarbach egipskich świat dowiedział się po wyprawie wojennej Napoleona Bonaparte (1798-1801).
Oprócz armii zabrał  187 uczonych, którzy mieli zbadać kraj. Podczas tej wyprawy odkryto słynny Kamień z Rosetty, dzięki któremu Champollion, francuski archeolog,  odczytał hieroglify.

Muzeum zostało zlecone w 1835 roku przez egipski rząd, który rozpaczliwie pragnął powstrzymać powszechne plądrowanie wielu archeologicznych miejsc w kraju. Z nadzieją, że muzeum skutecznie ochroni bezcenne antyki.




                  Do dzielnicy koptyjskiej, terenów dawnej twierdzy rzymskiej Babilon,  popłynęliśmy feluką po Nilu.


                                                  Koptowie.

Koptyjski Kair jest częścią Starego Kairu i obejmuje wiele kościołów i zabytków. 

Koptowie uważają się za spadkobierców starożytnych Egipcjan, jego rdzennych mieszkańców. Chrześcijaństwo pojawiło się w Egipcie około roku 42 n.e., kiedy do Aleksandrii przybył św. Marek

Znakiem szczególnym Koptów jest tatuaż w kształcie krzyża na ręku umieszczony na ręce z napisem „Jezus Chrystus Syn Boga”. 

Legenda głosi, że w  krypcie kościoła św. Sergiusza, zatrzymała się Święta Rodzina podczas swej ucieczki do Egiptu przed Herodem.  Krypta została wzniesiona około V w, ale i tak jest najstarszą budowlą. 

Kościół Zawieszony. 

Jeden z najstarszych i  najpiękniejszych  kościołów w Egipcie . Nazwa "kościół Zawieszony" pochodzi od  umiejscowienia nawy nad przejściem przez bramę, wiodącej do Fortecy Babilońskiej. Kościół jest zbudowany nad starą rzymską  fortecą. Do świątyni wchodzi się przez dwadzieścia dziewięć stopni, stąd w dawnych czasach była też nazywana przez odwiedzających Kair kościołem stopni.



                                                          Cmentarz Koptyjski. 



             
                 Papirusy z "Ostatnia wieczerzą" oraz różnymi chrześcijańskimi świętościami.


                               Oryginalne drzwi i mała koptyjska dziewczynka.


Wracaliśmy metrem o którym przewodnik pisał "kairski cud".
Wygląda jak podmiejska kolejka, pomyślałam, zajmując miejsce stojące i łapiąc za jakiś uchwyt. Nagle poczułam się bardzo nieswojo,  dookoła siedzieli, stali i przede wszystkim patrzyli sami mężczyźni. I w dodatku patrzyli na mnie, wiele par czarnych oczu, bez mrugnięcia.
 Gdzieś dalej zauważyłam kobiety, no tak, były zakryte od stóp po oczy. Ale przeznaczono również wagony tylko dla kobiet, tylko, że wtedy musielibyśmy się rozdzielić.  Żadnych innych turystów nie zarejestrowałam, dojechaliśmy bez przeszkód.

                              Park Al-Azhar  

Stąd własnie rozpościerają się widoki na średniowieczną część Kairu. Na te wszystkie rozświetlone nocą meczety. 

Założenie parku kosztowało 30 milionów dolarów. Było darem dla Kairu od Aga Chan IV, który jest potomkiem Fatymidów, założycieli Kairu  w roku 969. i dalekim krewnym Proroka w prostej linii.

Ze swojego hotelowego balkonu zobaczył wzgórze na którym przez 500 lat gromadzono góry śmieci. Postanowił zaoferować miastu swoich przodków bardzo potrzebny dar,  oazę zieleni na tej miejskiej pustyni.

 Wywieziono 80 000 ciężarówek śmieci i gruzu, założono szkółkę odpowiednich  roślin i posadzono ponad 655,000 sadzonek. Projekt obejmował wykopaliska archeologiczne  i renowację murów z XII w.

         
                 Liczne restauracje,  zadrzewione ścieżki, kojące fontanny i kolorowe ogrody przenoszą w inny świat, są płucami miasta.


To była magiczna wędrówka po świecie z "Tysiąca i jednej nocy". Po zgiełku bazaru, szukaliśmy kojącego chłodu i ciszy meczetów. Ludzie przychodzili posiedzieć, pomedytować a nawet pospać.
 Najciekawsze, najstarsze i  tajemnicze  zagadki dopiero na nas czekały. Nekropolie faraonów. Odwiedziliśmy nawet te niedostępne dla turystów, tylko piasek, stare inskrypcje i my. Zapraszam na kolejną część i dziękuję za wspólną wędrówkę po Kairze..






14 komentarzy:

  1. To prawda, że żarliwe sacrum porusza nie tylko osoby wierzące. Każdy z nas czeka na jakieś poruszenie, na odczucie w sobie czegos głęboko, wzruszenia, zachwycenia, przejęcia, cudu wschodu i zachodu. Raz cos takiego przeżyte długo sie potem wspomina i tęskni za tym niezwykłym stanem.
    Popatrzyłam z zachwytem na taniec derwiszów, na te niesamowite obroty tancerza w kolorowych spódnicach.Od samego patrzenia kręci sie w głowie. Jak on to robi, że nie upada albo, że nie dostaje mdłosci?! Tak czy siak piękne to było widowisko. Derwiszei w ogóle kultura muzułmańska kojarzą mi sie z Klehdami sezamowymi Leśmiana, moimi ulubionymi baśniami z dzieciństwa. Tylko w klehdach występowali jako sędziwi starcy a tu piękni, młodzi, pełni sił.
    Taniec jako sposób wielbienia Boga występuje takze w religii judaistycznej. Podobne zapamiętanie i rodzaj ekstatycznego szczęścia.
    Piękna uliczka z papirusami, stare mury wokół i śliczna, koptyjska dziewczynka. Pokazany przez Ciebie Kair, mam wrażenie, jest nieco oddalony od tłumów turystów, pokazujesz go w sposób delikatny, magiczny, ciepły i oryginalny. A wszystko okrasiłaś ciekawymi informacjami o religii, kulturze izabytkach egipskich. Brawo!
    Pięknie wyglądasz na zdjęciu w szalu na głowie! Figurę masz świetną. I te jasne włosy wystające spod chusty. Cudnie!
    Wyobrażam sobie jak dziwnie musiałaś sie czuć w tej kolejce posród wpatrujacych sie w Ciebie mężczyzn!Ale nie dziwie sie, że tak patrzyli, wszak jest na czym oko zawiesić!:-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka biała, wśród czarnych wpatrzonych oczu, poczułam jak to jest być inną w obcym kraju. W egipskiej komunikacji miejskiej nic mi się nie stało. Trochę przekornie napisałam o Islamie, który budzi obecnie paranoiczny lęk. Idea jest piękna i większość Muzułmanów jej przestrzega. Takie uniesienie można przeżyć na koncercie rockowym, słuchając wezwania do modlitwy z meczetu, albo czy Dzwonu Zygmunta. Patrząc na wirujących Derwiszy, czy kiwających się Żydów pod Ścianą Płaczu, widzimy ludzi szczerych, ufnie zwracających się do Istoty Wyższej.
    Kiedy się jedzie 400 kilometrów z jakiegoś resortu nad Morzem Czerwonym, wpada do Gizy popatrzeć na piramidy pośród tłumów, wielbłądów, sprzedawców, plastikowych butelek, to magii się nie znajdzie raczej. Potem szybko do muzeum, jeszcze zaliczyć kilka punktów, zrobić zdjęcia i wracać. My polecieliśmy specjalnie do Kairu, pojawialiśmy się w najlepszym czasie, nigdzie nam się nie spieszyło, dlatego nasze wspomnienie Kairu może trochę odbiegać od wspomnień innych. W starych meczetach jest niezwykła atmosfera, zgiełk miasta nie dociera, nie chce się wychodzić.
    Udało się zobaczyć piramidy w Gizie, Sakkarze, Dahshur i Abu Gurab bez tłumów i to było niezapomniane przeżycie.
    Dziękuję Ci za wspólną wędrówkę po Kairze i życzliwy jak zwykle komentarz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znowu ja!:-) Zapomniałam wczoraj napisać, że dostrzegam zmiany graficzne na blogu i podobają mi się. Tytuł "Pakuj walizki" ładnie wygląda w tej zielonej kolorystyce, no i zmieniłaś wydźwięk tytułu. Jest "pakuj" zamiast "pakuję", czyli zachecasz innych do ruszenia w podróz. Ruszam bardzo chetnie a mam tę przewagę nad przemierzajacymi świat pdróznikami, że w wirtualnej wędrówce nie muszę pakować żadnych walizek. Podązam za Tobą lekka, nie obciążona żadnymi bagażami, biurokracją przy kupnie biletów, tłumami turystów, upałem, kurzem, przesiadkami i długimi lotami. Poruszona Twoimi opowieściami, filmikami z muzyką w tle oraz fotografiami rozpościeram ramiona i lecę za Tobą aby podziwiać cuda i wzruszać się pełnymi refleksji i wrażliwości tekstami!:-)))

      Usuń
    2. To skutek eksperymentów na inkscape, fjna zabawa a ja nie mogę się zdecydować. Czcionka wstawiona w zdjęcie moich kwiatów. Ostatnia litera wyrzucona, bo rzeczywiście chciałam, żeby brzmiało jak zachęta, ale też w wielu fajnych fontach nie ma polskich znaków. Pozbyłam się jej bez żalu. Podążaj Olu, a ja poprowadzę Cię z przyjemnością i podzielę się tym co widziałam na końcu świata:) Ja lubię lotniska, start, ten dreszczyk jest spełnieniem dawnych marzeń. To prawda, że muzyka, która nie zaciekawiłaby może, w konkretnych miejscach pasuje i podkreśla i staje się piękna. Dziękuję za pochwalenie mojego logo (chwilowego?)

      Usuń
  3. Bardzo interesujący post! Kair najbardziej podobał mi się nocą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, wszystko co brzydkie zostawało zakryte, a jak wyglądały minarety pokazują zdjęcia. Poza tym jest naprawdę wiele pięknych miejsc. Bazar był niesamowity, jeszcze mam olejki eteryczne, pachną cudnie.

      Usuń
  4. Ciekawy, bogaty w informacje wpis. Na pewno wrócę po więcej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje i bardzo się cieszę, że tak uważasz, jasne, że będzie mi miło jak wrócisz:)

      Usuń
  5. Potwierdzam, nie trzeba wierzyc aby doznac tego uczucia uniesienia duchowego, ktore daje kazda swiatynia i kazde zbiorowisko religijne bez wzgledu na rodzaj wiary.
    Mam pytanie, dlaczego ten kosciol nazywa sie "zawieszony"?

    I w ogole to dzis dopiero przeczytalam obie notki i bardzo dziekuje jak zawsze za kawalek swiata widziany Twoimi oczami:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już uzupełniłam i wklejam wyjaśnienie tu. Byłam zmęczona i wydawało mi się, że to już za dużo szczegółów:)

      "Nazwa "kościół Zawieszony" pochodzi od umiejscowienia nawy nad przejściem przez bramę, wiodącej do Fortecy Babilońskiej. Kościół jest zbudowany nad starą rzymską fortecą. Do świątyni wchodzi się przez dwadzieścia dziewięć stopni, stąd w dawnych czasach była też nazywana przez odwiedzających Kair kościołem stopni."


      Co do uniesień, to chciałam dodać, że przez podróże i poznawanie innych kultur i religii na własne oczy, człowiek się uczy szanować odmienność. To niby takie oczywiste, ale zawsze uważamy się za troszeczkę bardziej świadomych czy rozgarniętych, a tak wcale nie jest. Religia to religia, działa tak samo i te same potrzeby zaspokaja, a co ludzie z tym robią, to już osobna historia:)
      Wzrusza żarliwość ludzi, piękne misterium i dobra sztuka.
      Dziękuje, że kawałki świata widziane moimi oczami w jakiś sposób Ci odpowiadają i bardzo mnie to cieszy.

      Usuń
    2. Dzieki za wyjasnienie:)
      I absolutnie sie zgadzam, ze czlowiek poznajac inne religie, tradycje a nawet kuchnie uczy sie szacunku dla drugiego czlowieka. To taki czas kiedy mozemy choc na chwile byc w skorze innych, wczuc sie w ich emocje, to sa naprawde piekne doznania.
      A Ty jestes bardzo wrazliwa i pieknie potrafisz to ubrac w slowa dzieki czemu Twoje relacje z podrozy sa takie bogate.

      Usuń
    3. Dziękuję Ci, ale jak właśnie ustaliłyśmy, każdy robi się wrażliwszy i otwarty na innych, jak sobie poszerzy horyzonty:) Jednak bardzo mnie cieszy to, że lubisz moje relacje.

      Usuń
  6. Wspaniała relacja! Tak dużo się spotyka w sieci relacji na temat egipskich kurortów, że można by pomyśleć że to państwo nie ma nic innego do zaoferowania. Pięknie pokazałaś klimat Kairu. Wspaniałe, takie egzotyczne dla mnie miejsca. Od razu przypomniał mi się nasz jednodniowy pobyt w Stambule na powrocie z wyprawy. Kiedy muzzeini zaczęli nawoływać wiernych ze wszystkich stron. Niesamowite doznanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym miejscu jest coś wyjątkowego. Zawsze staramy się zobaczyć jakiś folklor, żeby poczuć naprawdę kraj. Oprócz kuchni muzyki i pamiątek. Zgadzam się, takie nawoływanie do modlitwy jest niezwykłe. Wykorzystują to w filmach nawet, ostatnio słyszałam w Delhi. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję.

      Usuń

Polecam

Copyright © 2016 PAKUJĘ WALIZKI , Blogger