W krainie Majów. Cancun i Chichen Itza.


     Meksyk kojarzy mi się z kolorami, piekąca salsą i cudną talaverą. Jak pokazać zadziwiającą mieszankę piękna i biedy, smaków i radości? Może ułożyć swoje skojarzenia w ciąg  obrazów, nic lepiej nie zadziała.





Jak jest restauracja, to w porze obiadu na pewno wejdą M a r i a c h i. Piękne dzbany są zachwycającą dekoracją. A potem się szuka długo, żeby zabrać do domu i cieszyć oko każdego dnia.




Łagodne kobiece twarze, albo kolorowe zarysy postaci, wciąż przewijały się na muralach i obrazach.



 Jedziemy autobusem do starożytnego miasta Majów, ikony Meksyku. Świat jaki widać z okna nie przypomina ani trochę tego, co przygotowano dla turystów.

 Tereny wiejskie są bardzo biedne. Widziałam drewniane domki z oknami na przestrzał,  bez szyb,  żeby stworzyć wentylację.

Na noc zawiesza się hamaki do spania. Są pojedyncze i małżeńskie. Trudno było mi zachować powagę, kiedy taki hamak "matrimonio"  próbowano mi sprzedać.



Starożytne miasto Majów zajmuje obszar 10 kilometrów kwadratowych. Powstało około VI wieku. Na kamiennych monumentach została zapisana wizja wszechświata Majów i Tolteków.  


     Miejsce jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO oraz  listę nowych siedmiu cudów świata.


El Castillo lub inaczej Piramida Kukulcana,  inne wcielenie Pierzastego Węża-  Queztacoatl.



    Znajduje się w centralnym punkcie Chichen Itza.
Wysokość wynosi 30 metrów, jest zbudowana na dwóch wcześniejszych piramidach. 

Na szczyt prowadzą schody znajdujące się z każdej strony budowli i jest ich po 364. Symbolizują każdy dzień roku. Szczyt stanowi 365-ty schodek. Piramida została wzniesiona między IX a XII wiekiem.

  To Majowie opracowali taki kształt kalendarza.
Potrafili  obliczyć położenie Wenus i przewidzieć zaćmienie słońca.

             Starożytni architekci stworzyli niezwykłe złudzenie w dniu równonocy wiosennej i jesiennej. Otóż po bokach schodów kładzie się wijący się cień, który wydaje się być ciałem węża i łączy z jego głową. Ich wiedza matematyczno-astronomiczna pozwalała na zaplanowanie tego niezwykłego efektu.


Wąż się wije na filmiku.

   
Ten mur, to Tzompantli ,  bardzo długa platforma, ułożona w cztery rzędy kamiennych czaszek. Tam stawiano stojak z głowami jeńców wojennych, lub głowy przegranej drużyny w  PELOTĘ. 


 Boisko jest ogromne, widać jaką niemożliwością było przerzucenie gumowej piłki przez mały otwór.

Dwie drużyny po siedmiu zawodników próbowało się trafić kauczukową piłką do pierścienia zawieszonego na na wysokości 4 metrów. Grano ramionami, tułowiem i biodrami. Kilka dni bez przerwy, do momentu, aż ktoś przerzucił piłkę przez pierścień.

  Boisko do gry w pelotę.  Pok-ta- pok. 



                                      ŚWIĄTYNIA WOJOWNIKÓW

 Zbudowany przez zwycięskich Tolteków w 950 r. Budynek jest podobny do głównej konstrukcji w mieście Tula.


                        ŚWIĄTYNIA TYSIĄCA KOLUMN



       Iguana, przysmak Majów. Do tej pory popularne są dania z jaszczurek, chociaż objęte są ochroną na terenie całego kraju.

                                                                  

                                               El Caracol - Ślimak, 

nazwany tak, ponieważ ma wewnętrzne, spiralne schody. Okna umożliwiają śledzenie ruchu Wenus ze słońcem. Dlatego obiekt jest nazywany obserwatorium.


                  Pani ubrana w tradycyjny strój stanu Quintana Roo na Jukatanie.


Kolejna ślicznotka, zanim zmyknie pozwala podejść dość blisko.


Wczesne budynki są w stylu znanym jako Puuc.


La Iglesia (Kościół). Poświęcona bogowi deszczu -  CHAC.

Na szczycie widać jego wizerunek, który jest jednocześnie nosem, drzwi to usta. 

Kraby, ślimaki i żółw, zdobiące budynek, są również bogami Majów, mającymi za zadanie utrzymać niebo.
 Skomplikowane, geometryczne wzory na kamiennej fasadzie to styl Puuc.


CHAC w zbliżeniu.


       Grób Najwyższego Kapłana,  Ossuarium , co oznacza miejsce pochówku. Niewielka piramida ozdobiona pierzastymi wężami.

Cenote Sagrado

Święta studnia o średnicy 50 metrów i 20 metrów głębokości, jest prawie okrągła. W czasach prekolumbijskich pełniła ważną funkcję religijną i była sercem Chichen Itza.


 Jedyne źródło wody w dżungli, jednocześnie portal do komunikacji z bogami, a także miejsce, gdzie dusza szła po śmierci.

Składano do niej ofiary z ludzi ku czci boga deszczu Chaca. Na dnie znaleziono wiele kosztowności i  ludzkie kości.

Półwysep Jukatanie jest płaski,  nie posiada rzek, ani potoków, ale istnieje największy na świecie podwodny system jaskiń. Majowie  wokół nich budowali swoje miasta i używali do ceremonii.

Miliony lat temu, Jukatan był rafą koralową. Pod wpływem zmian klimatycznych poziom wody w oceanie spadł, wystawiając koral na powierzchnię. Na jego wapieniu wyrosła dżungla.

Systemy jaskiń powstawały przez rozpuszczenie porowatego wapienia koralowego przez lekko kwaśne opady.

W tym regionie jest 5 tysięcy takich  jaskiń wypełnionych wodą.
Niektóre mają jeszcze dach, te są najmłodsze. Średnie są półotwarte, a takie jak ta, odkryte,  powstały najwcześniej. Kiedyś był tu dach z wapienia, który przez wieki skruszyła erozja.

Istnieje jeszcze jedno, Cenote Xtoloc z którego miasto codziennie czerpało wodę. Jego nazwa pochodzi od gatunku jaszczurek, które biegają wśród ruin.


   Opiekunowie czuwają z daleka nad dziećmi sprzedającymi pamiątki turystom.
Drewniane główki jaguarów wydają przerażający  ryk. Przejmuje grozą i słychać go z każdego zakątka.

   
                                                        Mali handlarze przysiedli na chwilę.


Mały, nieśmiały Maja.


Może  i masówka, ale właśnie tak tam jest, najpierw trzeba się przebić przez kilometry straganów. Ale to bardzo ciekawe, głowa się kręci jak globus.

Ważne bóstwa Majów i meksykański folklor. Każdy sprzedawca zna mitologię i doradza które bóstwo najlepiej się przysłuży. Na miłość, na bogactwo i zdrowie.




Amiga,  wołali za mną i bardzo mi się to podobało.



W  Cancun zauważyłam Mariachi na skwerku. Chciałam zrobić dyskretnie zdjęcie, a wtedy oni zrobili tak:


Kolekcjonuję zdjęcia tablic rejestracyjnych.


Jedziemy na targ, czyli MERCADO


Świeży kokos, a w tle cudownie kwitnące drzewa.


Właśnie tak kwitnie Caesalpinia, tropikalna roślina, która wytwarza strąki.


Spatodea dzwonkowata, afrykański tulipan.


A to Strefa hotelowa w Cancun, frunę przyczepiona do jakiegoś parasola i nawet się nie boję, tym razem dech mi zaparło dosłownie.




Każdy hotel ma swoją plażę, liczne restauracje, baseny i wieczorne animacje. Mariachi na żywo, tańce, kolorowe drinki, zawrót głowy.

                         
                                         Lobby robi wrażenie, miły chłód po nieznośnym skwarze. I nagle słyszę polski język  " Chuuuudy! Gdzie ty k...wa! łazisz!", darła się dziewczyna.


Przypomniałam sobie wszystkie czarne chwile sięgając po kolejny kolorowy koktajl. Życie jest nieprzewidywalne i nie zawsze jest wiatr w oczy, czasami błękit morza i mocne słońce.



                                                          Małe dzieła sztuki.


  Rano, kiedy się wygląda przez okno, jedynym możliwym grymasem jest...uśmiech.

     
                                                            I jeszcze więcej uśmiechu.


                                 Wieczorem robi się jeszcze piękniej.


Do Cancun można dolecieć bezpośrednio z Polski. Za 3 doby w raju płacimy, czwarta jest gratis. Zamiast korzystać z drogich agencji turystycznych, udajemy się na ładny dworzec autobusowy i jedziemy do Chichen Itza. Dostaniemy jeszcze napoje i jakieś batoniki.

W następnym odcinku dalsza część Jukatanu, i jeszcze więcej cenote, piramid i  tańczący salsę. Jak ktoś dotrwał do końca, to bardzo się cieszę i proszę o zostawienie śladu.

26 komentarzy:

  1. Mam z tej Twojej podrozy, sliczny kolorowy wazonik ktory dostalam od ciebie w prezencie. Pamietasz?
    A te Twoje opowiesci jak wszystkie, ciekawe i czyta sie z wielkim zainteresowaniem. Pozdrawiam. B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, kupiłam takie 3, dla Ciebie, K. i H. Każdy region kraju ma inne kolory talavery i wzory. Twój wazonik kupiony był właśnie w tym hotelu, wieczorem rozłożyli stragany przy plaży.
      Fajnie, że zaglądasz, pozdrawiam gorąco.

      Usuń
  2. Ha ha ha dotrwalam i czekam na wiecej .Uwielbiam z Toba podrozowac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale! Cieszę się, że tu wracasz:)

      Usuń
  3. Zacznę od końcowych zdjeć - Ty na skale oraz rzeźby w arbuzie - jestem zachwycona i oczu oderwac nie mogę!:-) W ogóle porywające piękno tych widoków, tych soczystych barw ma w sobie cos takiego, że człowiek ma wrażenie, jakby patrzył na ucieleśnioną baśń, marzenie o idealnym świecie. To, co jest i to, co było splata sie w jakąs wspaniałą, przepiekną i wzruszającą całość. Twarze ludzi żyjących obecnie - takie same jak tych, żyjących wieki temu. Tyle sie wokół zmieniło, a te twarze takie same. I budowle też. Kolumny, schody, oberwatorium Majów - choć spękane i mchem gdzieniegdzie obrosłe, to nadal silne, żywe, niepodległe czasowi i ludziom.
    Wnętrze tej restauracji z początkowych zdjeć, jej kolorystyka, materiały uzyte do budowy i wystroju - cudne, jakże inne, niż wszystko co znane. Tylko siąść, zajadać arbuzy z kokosami i słuchać Mariachi!:-))
    Tak, jak napisałaś - "zycie jest nieprzewidywalne i nie zawsze wiatr w oczy." Czasami jest po prostu pięknie, wręcz bosko!A jesli tak jest trzeba to chłonąć, przeżywać zapisywać w sobie a potem wspominać, gdy znowu ten wiatr w oczy powieje. Może takie wspomnienia mają moc osuszania łez i uspokajania niespokojnego serca?
    Przepiękna kraina! Dziękuję Eulampio za kolejną ucztę dla oczu i ducha!:-))*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Meksyk to kolory. Ciężko mi było wybrać zdjęcia, dlatego zdecydowałam się po prostu na takie widoki, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Restauracje przypominają trochę ich wnętrza, tak malują ściany, dekorują i jest pięknie. Ludzie zawsze trochę naśladują otaczającą przyrodę, dlatego jest tak kolorowo. Świat idealny nie jest, miasta bardzo piękne, w centrum obowiązkowo park- zocalo. Taki miejski plac zieleni, restauracji, cudownych roślin. Ale kiedy wyjedzie się za miasto, wiadać biedę, maleńkie domki bez klimatyzacji.
      Tak, to niesamowite, że w tych miejscach są te same twarze, bez mieszanki genetycznej, piękne twarze dzieci z czarnymi oczami. Mariachi są bardzo popularni, nazwa wzięła się od słowa mariaż, bo z początku to były kapele na wesele. W następnym poście pokaże jak się ludzie radują wieczorami, jak tańczą na ulicach, na placach, tak zwyczajnie, bo gra muzyka. Starzy, młodzi, każdy, to jest dopiero niesamowite. Muzyka jest dla nich bardzo ważna.
      Wspomnienia mają wielką moc, wspomagane zdjęciami bardzo pocieszają. Im więcej się widziało, ludzi poznało, kultur nachłonęło, tym ma się większy dystans do swoich problemów. Oglądanie zdjęć jest przyjemne, ale jak zaczynam o nich pisać, to jakbym wróciła fizycznie, dlatego bardzo polubiłam bloga. A ja przepięknie dziękuję za miły i obszerny komentarz i za zaangażowane czytanie. Miłego dnia:)

      Usuń
    2. Tańczenie na ulicach, spontaniczne okazywanie radosci i bliskości z innymi ludźmi, czy też bratanie się obcych ludzi w imię wspólnej idei i mnie się zawsze podobało, choć prawie nigdy nie miałam odwagi by samej sie przyłączyć. Dwa razy w życiu to zrobiłam i za pierwszym razem było cudnie ("łańcuch ludzkich serc") a za drugim miałam pecha, bo kiepsko to wyszło, nie chciano mi podać dłoni z nieznanych powodów. Tym niemniej podziwiam innych i uśmiecham się widząc takie sceny!:-))

      Usuń
    3. Taka kultura otwarta, bardzo rodzinna i stadna. Całe rodziny zestawiały stoliki w restacyjnych ogródkach, od niemowlęcia po prababkę i biesiadowali. Ja lubię obserwować takie sceny, ale chyba jestem za duzym samotnikiem, żeby tak zyć. Kiedy od dziecka przebiera się nogami w rytm salsy, to sam wdzięk, bez względu na tuszę i wiek.

      Usuń
  4. Zdjęcia zachwycają, jaki kolor wody, patrząc na zachód słońca w takim miejscu, to chyba bym się popłakała ze szczęścia. Wspaniałe krajobrazy, cudowne miejsce, niesamowita fotorelacja. Totalnie odpłynęłam w inny świat, czytając ten post. <3

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi zależało, żeby każdy mógł poczuć Meksyk, dlatego muzyka i zdjęcia drobiazgów, ktore się na ten niepowtarzalny świat składają. Dziękuję Ci za komentarz, pociesza mnie to, że jakimś stopniu się udało. Pozdrawiam Agnieszko gorąco:)

      Usuń
  5. Wspaniała relacja i ciekawe informacje. Choruje na Meksyk, a zwłaszcza na Cancun od bardzo dawna... mam nadzieję zobaczyć kiedyś to co Ty na żywo :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziekuję i życzę, żeby się spełniło:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie nie ciagnie tam, ale zdjecia we wpisie zachęcają, sa takie "żywe" to musiała byc wspaniała podróż.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie mów "nigdy":) Rzeczywiście bardzo mi się tam podobało i dlatego byłam juz kilka razy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne zdjęcia! Aż chciałoby się jechać !

    OdpowiedzUsuń
  10. Niesamowita dawka informacji! I do tego przepiękne zdjęcia ��

    OdpowiedzUsuń
  11. Zacznę od tego, że bardzo mi się podobała kolejna porcja informacji na Twoim blogu i że "dotrwałam do końca" z przyjemnością i już czekam na kolejne wpisy. Od bardzo już dawna- od dziecięcych lat- jestem pod wrażeniem, jak te dawne cywilizacje świetnie znały się na astronomii. Podział roku na dni, obserwacja ciał niebieskich, precyzyjne obliczenia. A dzisiaj nie wszyscy ludzie potrafią wskazać na niebie Wenus, Marsa, czy Jowisza... podziwiam ich zrozumienie dla natury- tak plastycznie widać to, kiedy słońce "maluje" wijący się grzbiet węża na krawędzi piramidy. A co do zachowań niektórych ludzi z Polski..? Dla mnie porażka i już nie mam oporów nazywać rzeczy po imieniu. Przekleństwa, wyjątkowo wulgarne zachowanie, wrzaski i poczucie, że i tak nikt nie ocenia (serio..?) zdarzają się wszędzie. Na szczęście to tylko przypadki. Szkoda tylko, że tak bardzo rzucają się w oczy i robią czarny PR tym, którzy są kulturalni i szanują gospodarzy. Oby jak najmniej takich prostackich epizodów się zdarzało!

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję Beatko, obok historycznych budowli toczy się bujne, kolorowe życie, takie inne od polskiego, dlatego próbuję pokazać wszystko. To jest własnie fascynujące taka wiedza astronomiczna, a jednocześnie wiara w bogów od wszystkiego i składanie ofiar z ludzi. Może pierzasty wąż był kosmitą? Moze przekazał im całą wiedzę astronimiczną? Uważali go za stworzyciela świata, wierzyli, że wróci. Diego de Landa, arcybiskup Jukatanu, dopilnował, żeby wszystkie kroniki zostały spalone. Teraz mo zna się tylko domyslać i odczytywać z kamiennych inskrypcji. Dogonowie, plemię zyjące w Mali, ma wielką wiedze o Syriuszu, jego troistości, też twierdza, że kiedys ktoś ich adwiedził. Niesamowite historie.
    Z "Chudego" sobie żartowaliśmy- ciekawe, czy chudy już tu był- zastanawialismy się w różnych odległych miejscach. Dziękuję Ci za miłe słowa i wsparcie, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudne widoki.I ten kolor wody jak marzenie.Zazdroszczę 😉

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie, że się podobało. Nie zazdrość, tylko planuj wakacje:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mega ciekawy i kolorowy blog, a zdjęcia piękne! :)

    OdpowiedzUsuń

Nie odchodź bez słowa.

Wyjątkowe miejsca

Copyright © 2016 PAKUJ WALIZKI , Blogger