Meksyk i mądrości Tolteków.

   


Już z daleka widać  potężne posągi wojowników, ustawione na szczycie piramidy. Każdy ma 4.6 m. wysokości. Kiedyś podtrzymywały strop świątyni. To pozostałość po kulturze Tolteków w mieście Tula, 60 km. od Mexico City, stolicy Meksyku.
  Gorliwi hiszpańscy misjonarze spalili wszystkie zapisy, dlatego nie wiadomo, czy przekazy szamanów istotnie wywodzą się z tolteckich mądrości. Wiemy, że byli doskonałymi budowniczymi, astronomami, znali się na medycynie i składali ofiary z ludzi. Czy rozwijali duchowość?  Idąc kaktusową aleją do piramid, chcę wierzyć, że tak.


"Cztery Umowy Tolteków", spisane przez Don Miguel Ruiz'a, uświadamiają jak proste byłoby wszystko, gdyby na  wewnętrzne udręki popatrzeć w nowy sposób. 


               BĄDŹ NIESKAZITELNY W SŁOWACH

  "Poprzez słowo, wyrażasz swą siłę twórczą, bez względu na to, jakim mówisz językiem, Twoja wola manifestuje się poprzez słowo.
Słowo to nie tylko dźwięk czy zapisany symbol. Słowo jest siłą. Siłą, którą musisz wyrazić i zakomunikować, przemyśleć, i poprzez nią powodować wydarzenia w Twoim życiu.
Ludzki umysł jest jak urodzajna gleba, na której nieustannie zasiewane są ziarna. "Ziarna to opinie, poglądy i pojęcia. Wkładasz ziarenko do ziemi – myśl, a ona rośnie. Słowo jest jak ziarno, a ludzki umysł to wyjątkowo żyzny grunt!

Mów spójnie. Mów tylko to, co myślisz. Unikaj| używania słowa przeciwko sobie tub  by plotkować o innych. Wykorzystaj moc Twoich słów tak, by prowadziły do prawdy i miłości"


                           NIE BIERZ NICZEGO DO SIEBIE   

"Nic, co robią inni ludzie, nie dzieje się z Twojego powodu. Postępują tak, z uwagi na siebie. Wszyscy ludzie żyją w swoim własnym śnie, w swoim własnym umyśle, w świecie zupełnie różnym od naszego. Kiedy bierzemy coś do siebie, zakładamy, że oni wiedzą, jak wygląda nasz świat, i próbujemy nałożyć nasz świat na ich.

Kiedy wyrobisz w sobie nawyk, by nie brać nic do siebie, nie będziesz musiał pokładać zaufania w tym, co robią lub mówią inni. Wystarczy, że zaufasz samemu sobie, by móc dokonywać odpowiedzialnych wyborów.

 Nigdy nie jesteś odpowiedzialny za działania innych, jesteś odpowiedzialny tylko za siebie. Kiedy naprawdę to zrozumiesz i odmówisz brania rzeczy do siebie, nieprzemyślane uwagi czy działania innych nie będą mogły łatwo Cię zranić.

Jeśli z drugiej umowy możesz uczynić nawyk, odkryjesz, że nic nie jest w stanie zepchnąć Cię znowu do piekła. Kiedy nie będziesz brał nic do siebie, zostaniesz obdarowany wielką dozą wolności."


    NIE ZAKŁADAJ NICZEGO Z GÓRY

      "Zakładamy, że każdy postrzega życie w ten sposób, jak my. Wydaje nam się, że inni myślą tak, jak my myślimy, czują to, co my czujemy, osądzają tak, jak my osądzamy i krzywdzą w sposób, w jaki my krzywdzimy.

To największe założenie, jakie robią ludzie. To właśnie z jego powodu boimy się być sobą wśród innych. Ponieważ myślimy, że każdy nas osądzi, ukaże, skrzywdzi i obwini tak, jak my robimy to względem siebie. Zatem, jeszcze zanim inni mają okazję by nas odrzucić, my już odrzucamy siebie. Oto w jaki sposób działa ludzki umysł.

Sposób na powstrzymanie się od zakładania czegoś z góry, to zadawanie pytań. Upewnij się, ze porozumiewasz się jasno. Jeśli nie rozumiesz – pytaj. Miej odwagę zadawać pytania, dopóki nie uzyskasz pełnej jasności, a nawet wtedy nie zakładaj, że wiesz już wszystko, można wiedzieć o danej sytuacji. Kiedy usłyszysz odpowiedź, nie będziesz musiał nic przypuszczać, bo poznasz prawdę".




ZAWSZE RÓB WSZYSTKO NAJLEPIEJ  JAK POTRAFISZ

 " W każdych okolicznościach, zawsze rób Wszystko najlepiej jak potrafisz, ani więcej ani mniej. 

   Robienie wszystkiego najlepiej jak potrafisz, oznacza podejmowanie działania dlatego, że to lubisz, a nie dlatego, że oczekujesz nagrody. 

Kiedy robisz wszystko najlepiej jak potrafisz, uczysz się akceptować siebie. Jednak musisz być świadomy i uczyć się na swoich błędach. Uczenie się na swoich błędach oznacza, że działasz, szczerze przyglądasz się rezultatom i podejmujesz kolejne działania. To podnosi Twoją świadomość.

 Wyrażanie tego, czym jesteś, to podejmowanie działania. Możesz mieć w swojej głowie wiele wspaniałych pomysłów, ale to, co wyzwala zmiany, to działanie. Jeżeli pomysł nie będzie poparty działaniem, nie urzeczywistni się, nie będzie wyników, ani nagrody. "


BĄDŹ SCEPTYCZNY, ALE NAUCZ SIĘ SŁUCHAĆ

"Nie wierz mnie ani nikomu innemu, a przecie wszystkim nie wierz sobie.

Jeśli zgodnie z własnymi przekonaniami mówisz do siebie: „Jestem gruby. Jestem brzydki. Jestem stary. Jestem nieudacznikiem. Nie jestem wystarczająco dobrym człowiekiem. Nie jestem tak silny, jak chciałbym być. Nigdy mi się nie uda", to po prostu przestań sobie wierzyć, bo to wszystko nieprawda. "


     Po upadku  T e o t i h u a c a n  w 750 roku, powstało miasto Tollan, współczesna Tula, wokół którego rozwinęła się cywilizacja Tolteków. 

  To wielcy poprzednicy Azteków i Majów. Imperium, ktore istniało  tysiąc lat temu.


             Jeszcze przed przybyciem Hiszpanów to miejsce zostało ograbione z rzeźb i reliefów przez Azteków, którzy bardzo podziwiali Tolteków.


 Na terenie wykopalisk w Tuli znaleziono kilka figurek Chac Mool .
Kamienne posągi przedstawiające mężczyznę w półleżącej pozycji, trzymającego misę na brzuchu, miały  makabryczne przeznaczenie.

Wrzucano do tam jeszcze ciepłe ludzkie serca.

Chac Mool był tylko instrumentem, ofiary składano Tlalocowi, bogowi deszczu.  
Ofiarami byli przeważnie jeńcy wojenni, głównie po to organizowano wyprawy.  W ofierze składano również niemowlęta.

                                Chac Mool, Tula.

    Chac Mool w Narodowym Muzeum Antropologicznym w Mexico City.

                       Tlaloc, bóg deszczu. Muzeum Antropologiczne
                           
            Znaleziono Tzompantlę, rodzaj platformy do ustawiania czaszek.


                      Quetzalcoatl.

Quetzal - ptak z cennymi piórami, Coatl- wąż. Pierzasty Wąż. 

Stwórca świata, przedstawiany jako bóg o białej skórze i jasnych oczach. Najważniejszy bóg Tolteków, a potem Azteków i Majów ( Kukulkan).

Postanowił zostać człowiekiem,  podzielił się z ludzkością wiedzą  na temat każdej dziedziny życia. Razem z innymi bóstwami żył z ludźmi w wielkiej harmonii, jednak  nie pochwalał ofiar z ludzi składanych bogom.

Ofiarował swoje życie za ludzi spalając się na stosie ofiarnym, a jego dusza zamieniła się w planetę Wenus.

Od tego czasu czekano na jego powrót. Wiara w ponowne nadejście Pierzastego Węża była tak silna, że przybywającego na Jukatan hiszpańskiego konkwistadora Hernana Cortesa miejscowa ludność początkowo wzięła za powracającego boga Quetzalcoatla.

Zdaniem niektórych uczonych i fantastów, takich jak  Erichem von Dänikenem, Quetzalcoatl i inni bogowie byli w rzeczywistości przybyszami z innej planety.

                      Zdjęcie  zrobiliśmy w Narodowym Muzeum Antropologicznym.
                                          Pierzasty Wąż z Teotihuacan.


Quetzal,  ptak był otaczany szczególnym szacunkiem.  W jego pióra stroili się tylko władcy. Złapanym ptakom wyrywano najpiękniejsze pióra a potem wypuszczano na wolność. 


Posągi reprezentują wojowników, prawdopodobnie żołnierzy podążających za królem-bogiem Quetzalcoatlem. 


Mają na sobie kapelusze z wężowej skóry i piór, napierśniki w kształcie motyli , tarcze na plecach i noszą broń. 


Toltekowie zniknęli nagle, są teorie, że nie tylko Tulę opuścili, ale także Ziemię.

Może kapelusze ze skóry wężowej są hełmami skafandrów, a w ręku trzymają broń laserową?


   Po upadku cywilizacji Tolteków, Aztekowie zdominowali Meksyk Środkowy. Władcy Azteków twierdzili, że wywodzą się z królewskich linii Tolteków. Przejęli wiele aspektów kultury tolteckiej, takich jak kult Quetzalcoatl i ofiary z ludzi, gra w pelotę.


Widok z piramidy, gdzieś tam znajdują się 3 boiska do gry w pelotę (piłkę).


Pelota

Gra z najsurowszymi regułami na świecie, która rozprzestrzeniła się na całą Mezoamerykę.  Kapitanowi przegranej drużyny wyrywano serce żywcem, pozostałych też zabijano.

Gra miała wiele znaczeń, symbolizowała walkę dobra ze złem, między nocą a dniem, życiem i śmiercią. 
Miało też odniesienie do kosmosu, piłka jako słońce, zawodnicy ciała niebieskie musieli utrzymać ład na niebie.

Dwie drużyny liczące do 5 osób, grały gumową, ponad 2 kilogramową piłką.

 Średni rozmiar boiska miał 8 metrów szerokości i 30 metrów długości, a po bokach znajdowały się  ściany, od których piłka się odbijała.

Nie można było jej dotknąć głową ani stopami, nie mogła upaść na ziemię. 
Odbijano ją za pomocą bioder, łokci, barków  i kolan. 

Celem było przerzucenie kuli przez kamienny pierścień umieszczony wysoko na środku boiska, to kończyło grę i było prawie niemożliwe.

Przegrywała drużyna, której nie udało się przemieścić piłki na pole przeciwnika. To była mordercza gra, tak bardzo byli zdeterminowani, że łamali sobie kości byle wygrać.

W wielu krajach Ameryki Środkowej gra nadal jest popularna, bez ofiar naturalnie.



 Historii najlepiej uczyć się na miejscu, a kiedy w pakiecie dostanie się życiowe drogowskazy,  można uznać Tulę za niezwykle inspirujące miejsce.

Podążaliśmy potem  tropem Azteków i Majów na Jukatanie, gdzie piramidy były okazalsze a budowle bardziej znaczące, jednak Tula ma szczególne miejsce w mojej pamięci.  Nieziemskie piękno, jakie roztacza się ze szczytu piramidy zatrzymuje oddech. Spokój, gigantyczne kaktusy i atmosfera niezwykłości, to wszystko, czego potrzebuję do szczęścia. 




20 komentarzy:

  1. Bądź nieskazitelny w słowach,
    Nie bierz niczego do siebie,
    Nie zakładaj niczego z góry,
    Zawsze rób wszystko najlepiej, jak potrafisz,
    Bądź sceptyczny, ale naucz się słuchać

    Ach, umieć to wszystko, pamiętać o tym, mieć to po prostu we krwi...A tymczasem człowiek wpada w chaos, błądzi w słowach i czynach, przejmuje sie wszystkim zanadto, zadręcza się, rozkłada na czynniki pierwsze własne i cudze słowa i zachowania, stara sie robić jak najlepiej a prawie nigdy nie jest zadowolony z tego, co zrobił, wciąz sobie samemu nie dowierza, wobec samego siebie jest sceptyczny...
    Ale mimo wszystko gdzieś tam w sobie ma jakieś jądro prawdy i wie, co jest naprawdę dobre, czuje to, dązy ku temu.Raz jest bliżej jakiegoś oświecenia, raz dalej. Do końca życia starczy mu tej wędrówki pełnej zamgleń i przejaśnień...
    Toltekowie...Tajemnicza, fascynująca kultura. Kiedyś widziałam piękny serial animowany o Toltekach. Uwielbiałyśmy go razem z córką. Tytułu jednak nie pamiętam. I grałam też w jakaś fantastyczna grę dziejacą sie w państwie Tolteków. Kolory były tam takie, jak na Twoich pięknych zdjeciach. I cudne ptaki quetzatle sie pojawiały.
    Dziękuję Ci droga Eulampio za te kolory, za tolteckie mądrosci do przemyslenia i do wprowadzenia w życie (a przynajmniej do postarania sie o to!), za kolejną, niezwykłą, pełną głebi opowieść!:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im dłużej czytam podobne rzeczy i mocno się nad nimi zastanawiam, tym głębiej wchodzą w świadomość. Pomaga, chociaż trzeba przestawić wszystko w sobie. Czy ktoś, kto rani, jest nieskazitelny w słowach? Zatem czy jego krytyka jest słuszna? Jaki jest jej cel? Dlatego coraz łatwiej mi nie brać do siebie. Tylko własne szczera ocena jest prawdziwa. Trudniej z nie zakładaniem niczego z góry. Skąd krzesać energię i wiarę w powodzenie, jak przełamywać opory? Dużo łatwiej z robieniem wszystkiego najlepiej jak potrafię i z akceptowaniem wyników. Wiem, kiedy nie przeskoczę swoich możliwości i kiedy trzeba włozyć więcej wysiłku. Ostatnią, piąta umowa, została napisana pózniej, w osobnej książeczce. Chyba chodzi o to samo, co "Małemu księciu", "Dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Coś tam w środku cichutko świdruje, instynkt, intuicja, doświadczenie i raczej nie zawodzi. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że gdybyśmy wszyscy potrafili siebie samych kochać, albo chociaż lubić i ufali, bylibyśmy na tyle mocni, żeby tolteckie zasady mieć we krwi. Tylko jakoś mniej ludzcy byśmy byli, zbyt idealni, zbyt nierealni:)

      Kaktusy mogą być piękne, a najeżone igłami krzaki, bezpiecznym schronieniem dla piskląt, żaden wąż się nie dostanie.
      Dziękuję ci Olu za odwiedziny i jak zwykle zyczliwy i cudny komentarz.

      Usuń
    2. Tak, patrzenei sercem i dla mnie jest najwazniejsze. Serce przeważnie sie nie myli. A nawet jak sie pomyli, to wybacza i traktuje tę pomyłkę jako niezbędną naukę.
      A propos Tolteków, to pomyslałam jeszcze, że przeważnie te najbardzij postępowe i twórcze cywilizacje odznaczały sie jednoczesnie wysokim poziomem okrucieństwa. Dziwne to, ale chyba prawdziwe. Rzym, jego wspaniała kultura i sztuka oraz jego walki gladiatorów, tortury chrześcijan. Niemcy hitlerowskie i ich niesamowity poziom nauki a z drugiej stronyeugenika i holokaust. Toltekowie - wspaniałę mądrosci filozoficzno-psychologiczne, budowle zapierajace dech w piersiach i gra w piłkę, w której można było stracic życie.
      Dobro i okrucieństwo w ogromnym natężeniu, jakby stanowiło nierozłączną parę...

      Usuń
  2. Four Agreements to ksiazka ktora napisal Don Miguel Ruiz wlasnie w oparciu o Cztery Umowy Toltekow. Kupilam te ksiazke jakies 20 lat temu i ciagle mam, bardzo ja sobie cenie wlasnie ze wzgledu na madrosc tych umow.
    Kolejny dowod na to, ze madrosc jest zjawiskiem duzo starszym niz nam sie wydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stardust, jesteś mądrzejsza ode mnie o jakieś 14 lat:) Ja przeczytałam książeczkę Ruiza jakieś 6 lat temu. Nie ma dowodów na to, że to tolteckie, chociaż autor pochodzi z rodziny indiańskich szamanów. Nieważne, ważne, że mądre i pomocne, pokazuje jak sobie radzić z tym, co najbardziej dręczy ludzi. Mój nauczyciel angielskiego zamiast podręcznika, przyniósł do klasy "Four Agreements". Przez pół roku pod koniec zajęć, przepisywaliśmy kilka zdań i dyskutowaliśmy o nich.
      Nauka języka w niecodzienny sposób, to było wspaniałe doświadczenie. Tak więc mądrości Tolteków bardzo czynnie pojawiały się na mojej drodze:)

      Usuń
    2. Haha 14 lat madrzejsza:))) ale moze nie wspominajmy ile lat starsza;))) bo moge cienko bardzo wypasc przy takim porownaniu.
      Mialas bardzo madrego nauczyciela angielskiego, tylko pozazdroscic.

      Usuń
    3. Amerykańscy nauczyciele byli bardzo zaangażowani, poznałam czterech. Dostawaliśmy nr. telefonu i e-mail, żeby zwracać się z każdym problemem. Słów brak zachwytu, widać, że ludzie kochają swój zawód. Koleżanka Wietnamka nie chciała przechodzić do kolejnych poziomów, żeby wszystko trwało dłużej:)
      Wiek rzecz nabyta, kto ma szczęście, to dożyje naszego wieku:)

      Usuń
    4. Też jestem pełna zachytu nad Twoimi nauczycielami angielskiego! No taki poziom nauki, to ja rozumiem. Rozważania wrecz filozoficzne snute w obcym języku. Marzenie! U nas nauczycielka omawiała z nami czytanki prawie jak dla dzieci.Ale i tak uwielbiałam szkołę i tak jak Twoja Wietnamka niechetnie przechodziłąm do dalszych poziomów wiedzac, że coraz mniej zostało mi lekcji do końca. Dla mnie obcowanie z ludźmi wielu nacji i sama niesamowicie sympatyczną nauczycielką było czymś wspaniałym. Chętnie znowu bym do tej szkoły wróciła. Nawet do jej śmiesznych czytanek dla dzieci!:-))

      Usuń
    5. Wyobraz sobie Olu, że każdy z nas przygotował prezentację o swoim kraju. Zdjęcia i filmy o kulturze, jedzeniu, krótkiej historii, geografii. Każda trwała ok. godziny. Takich rzeczy samemu się nie wyszuka. Cały świat, tylko ja z Europy. To było bardzo ciekawe, ludzie z Wenezueli nawet nam zagrali. A na koniec każdego semestru wspólna uczta, każdy ugotował jakąś specjalność swojego kraju. Ja na swoja prezentację kupiłam sobie koszulkę z napisem Poland i orzełkiem:)

      Usuń
    6. My też robiliśmy takie prezentacje o swoich krajach! Do dzisiaj mam chyba gdzies swoja prezentacje w power poincie. I też była uczta z potrawami narodowymi na koniec. Upiekłm pierniczki, zrobiłam sernik i litewskie pierożki z grzybami (grzybowiki). I śpiewałam piosenke Kaczmarskiego na dodatek - przed całą klasą!:-)))

      Usuń
    7. Ojej, ja wolałam z you tube puścić, za to recytowałam "W szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie" i wielokrotnie bisowałam!

      Usuń
  3. Wspaniały post. Zdjęcia piękne, a tekst...takie kocham najbardziej. Ileż mądrości, ileż nauki, ileż do przemyślenia. Bardzo mi się podoba cały post, jest to jeden z tych, które zostają w głowie, by przemyśleć samego siebie. :) Pozdrawiam serdecznie. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, jak miło, zatem bardzo się cieszę, że dodałam cytaty z ksiązki. Tolteckie, czy nie, autor pochodzi właśnie stamtąd i na tle tamtych okoliczności brzmią dobrze:)
      Dziękuję Ci Agnieszko i cieszę się, że tu zaglądasz:)

      Usuń
  4. Niesamowicie urzekła mnie zarówno pierwsza, jak i druga część tekstu. Trochę refleksji, dużo ciekawostek- czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe miejsce, chciałabym się tam wybrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja zyczę, żeby się spełniło:)

      Usuń
  6. niesamowite widoki ! i niespotykana roślinność :)
    Mam nadzieję że kiedy będę mogła podziwiać na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo piękny kraj, najbardziej niesamowite są kolory, a ludzie nasladują przyrode.

      Usuń
  7. To musiała być fantastyczna wyprawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka własnie była, dlatego wracalam do Meksyku kilka razy:)

      Usuń

Polecam

Copyright © 2016 PAKUJĘ WALIZKI , Blogger