Królowe z Martyniki i inne historie.


Na cesarzową bez głowy, wpadamy w parku Savana w stolicy Martyniki,  Fort de France.  
Potomkowie niewolników jeszcze 200 lat po śmierci karają ją w ulubiony francuski sposób za to, że wspierała przywrócenie niewolnictwa na wyspie.  
Czerwona farba wylana w strategicznym miejscu, dodaje makabrycznego realizmu.


To nie pierwszy taki wypadek, władze się poddały i przechowują "zgilotynowane"głowy w ratuszu.



                                         Królowe

Marie-Josèphe Rose Tascher de la Pagerie  urodziła się w 1763 roku na Martynice.  Znana jako Józefina, żona Napoleona I. To właśnie jej bezgłowy posąg zobaczyliśmy w parku.

Jej ojciec posiadał około 200 niewolników. Jedyne życie jakie znali, to praca na niezliczonych hektarach trzciny cukrowej  z maczetą, bat na plecach, picie z błotnistego bajora, w którym także musieli się myć. Spanie  na gołych deskach w chatach z bambusa i wczesna śmierć z wycieńczenia.

 Kiedy miała 16 lat, wydano ją za Aleksandra de Beauharnais, generała rewolucji francuskiej. Zamieszkali we Francji i mieli już syna, gdy wysłano Aleksandra na Martynikę. Kiedy wrócił po bardzo długiej nieobecności, ku swemu zdumieniu zobaczył, że jego żona jest brzemienna. Stanowczo wyparł się ojcostwa. Po urodzeniu Hortensji, Józefina z córką wyjechały na Martynikę a synem Eugeniuszem zajął się ojciec.

 Warto wspomnieć, że Eugeniusz jest bezpośrednim przodkiem dynastii królewskich Belgii, Danii, Norwegii i Szwecji.

Pierwszy mąż Józefiny zginął na gilotynie, ona również osadzona w więzieniu czekała na egzekucję. Uratował ją upadek Robespierre'a.
Kiedy miała 30 lat, poznała młodszego o 6 lat Napoleona. Cukier z plantacji Martyniki zniszczył jej zęby, twarz naznaczoną miała przejściami, jednak musiała posiadać wiele wdzięku, bo przyszły cesarz zakochał się w niej bez pamięci. Chociaż nie był przesadnie wierny (  romans z panią Walewską) a nawet się z nią rozwiódł, to wyszeptał jej imię umierając.

                       Józefina. Diadem należy obecnie do królowej Danii.

 Hortensję wydano za mąż za Ludwika, młodszego brata Napoleona Bonaparte. Małżeństwo było bardzo nieudane.
Ludwik cierpiał na urojenia i był chorobliwie zazdrosny. Hortensja była hipochondryczką, ale na pociechę została królowa Holandii  i matką króla Holandii Napoleona Ludwika oraz cesarza Napoleona III.


                                            Hortensja

 Na polecenie Ludwika XIV powstał " Le code noir" zatwierdzony w 1685 roku w Wersalu.

 Czarny Kodeks w 60 artykułach regulował obowiązki niewolników i kary stosowane wobec nich. Czynił z nich rodzaj zwierząt gospodarskich. Wnikał w najintymniejsze  ludzkie sprawy, jak to do kogo należy dziecko  niewolnicy, spłodzone z człowiekiem wolnym. Wszyscy musieli wyznawać wiarę katolicką. Właściciel decydował kogo mogą poślubić, ustanowiono okrutne kary za ucieczki (obcinanie uszu, chłosta, śmierć).

 Zakładano im żelazne maski, żeby nie mogli podjadać słodkiej trzciny, w niektórych nie dało się oddychać.

 Niewolnictwo zostało po raz pierwszy zniesione przez Republikę Francuską w 1794 r. Napoleon I odwołał ten dekret i je przywrócił. Czarny Kodeks znowu obowiązywał.Prawdopodobnie przez interesy  rodziny Józefiny, oraz innych wpływowych plantatorów niewolnictwo na Martynice trwało tu tak długo, zniesiono dopiero w 1848 roku.



Muzeum Pagerie. Dom został zniszczony przez huragan, w dawnej kuchni powstało muzeum z pamiątkami po Józefinie i Napoleonie.

La Savane

To bardzo rozległy park z dziką przyrodą, serce Fort de France. Przylega do portu i Starego Miasta. Jest otoczone restauracjami, kafejkami, ławeczkami. 



Całkiem spore te "pakunki", bałam się przejść pod drzewem.


Dalej deptak, plac zabaw, plaża i Fort Luis.


Palma butelkowa. 


Ten pan opiekował się dziewczynka tak troskliwie, że musiałam to uwiecznić.



W oczekiwaniu na taksówkę wodną.


                                    Piraci

Dotarłam do portu, czas na opowieść o Czarnobrodym.  Edward Teach, zwany Blackbeard- to najsłynniejszy pirat wszechczasów. Jego legendę wykorzystano w filmie "Piraci z Karaibów".

 Był piratem pokojowym, nie zabijał ludzi i nie niszczył statków, bo wolał je przejąć . Podczas wojny z Hiszpanami, został kaprem Korony Brytyjskiej, czyli  legalnym piratem. Monarcha wystawiła mu list kaperski, dzięki temu mógł łupić nieprzyjaciół zgodnie z prawem.

  Jednak wielu kaprom  życie pirackie bardzo odpowiadało także po zakończeniu wojny, więc  nadal łupili statki na Karaibach.

La Concorde służył do przewożenia schwytanych w Afryce niewolników na Martynikę. Jego ostatnia podróż zaczęła się w okrytym niesławą porcie Whydah,  8 lipca 1717 roku. 
Na pokład zaciągnięto 516-tu Afrykanów, w czasie rejsu 61 z nich zmarło. Trzymano ich w strasznych warunkach. Przepłynięcie Atlantyku zajęło osiem tygodni.

 Czarnobrody pojawił się, kiedy La Concorde był 100 mil od brzegów Martyniki.
 Budził postrach samym wyglądem , podobno do długiej, czarnej brody, którą splatał w warkoczyki,  lubił przywiązywał płonące lonty, żeby odpalać nimi armaty.
Czarnobrody część niewolników wcielił  do załogi, pozostałych wysadził na najbliższej wyspie a  francuskim marynarzom oddał mały statek.

Nazwę  „La Concorde” zmienił na „Queen Anne’s Revenge”, "Zemsta królowej Anny", uzbrojona w 40 armat, została jego głównym statkiem.

Szacuje się, że w sumie  zdobył ponad 50 statków z towarami, klejnotami, srebrem o ogromnej wartości, do dzisiaj nie odnalezionych.

Prawdopodobnie nigdy nikogo nie zabił, ani nie zranił. Swoim groźnym wizerunkiem zmuszał do poddania się a marnie opłacani marynarze nie stawiali oporu. Ruszał ubrany na czarno, w butach do kolan, w purpurowym płaszczu, obwieszony sześcioma pistoletami i sztyletami. Długa czarna broda zakrywała większośc twarzy.

                                  Doskonałość architektoniczna.

Naprzeciwko bezgłowej cesarzowej, stoi przepiękna, romańsko- bizantyjska Biblioteka  imienia Schoelchera,   Człowieka, który przyczynił się do zniesienia niewolnictwa.

Taki piękny cytat znalazłam o nim:

"Jeden z tych wielkich uczciwych ludzi, których spotykamy od czasu do czasu w zaułkach historii ... człowiek kultury, skrupulatnej prawdomówności, cichej odwagi, który miał swego rodzaju geniusz: moralne sumienie. "

Biblioteka została zbudowana we Francji w 1889 roku na Wystawę Światową w Paryżu i setną rocznicę zburzenia Bastylii. Projekt francuskiego architekta Henri Picqa. Po ekspozycji został rozebrany kamień po kamieniu z ogrodu Tuileries w Paryżu i przetransportowany na Martynikę.

Na tą samą wystawę wzniesiono Wieżę Eiffla ,  jako wizytówka francuskiej zdolności technicznej i architektonicznej.



Bardzo kolorowo, prawdziwa przyjemność spacerować po ulicach i zaglądać do sklepów.






Naprzeciwko przystani i La Savane znajduje się urocza, kolorowa uliczka. Wzdłuż niej ciągną się hotele i restauracje.








Grand Marche lub Spice Market,  otwarty w 1885 roku,  jest największym rynkiem na wyspie.

 Pod ogromnym metalowo- szklanym dachem bogactwo Martyniki: owoce i warzywa z farm na całym wyspie, a także przyprawy, rum, likiery itp.  Również lokalna sztuka i rzemiosło, restauracje, serwujące typowe dania kreolskie, takie jak grillowane ryby, accras (placki), lambis (duże ślimaki morskie), raki, ośmiornice.

Na pierwszym planie owoc kakaowca, dalej guawy, mango, sapote.

Maniok (yuca) i bataty, słodkie ziemniaki.


Pomme malaka (jabłka malaka) kwaskowate jabłuszka z kosmatym wnętrzem.


Sapote.bardzo słodki, pyszny owoc.


Passion fruit (marakuja).

                   
                           Owocowy poncz na rumie w wielu kombinacjach.


                     Roselle, hibiscus, nazywany też jamajskim szczawiem.





Na deser jeszcze jedna królowa związana z Martyniką, może nawet najważniejsza. Sekretna żona Ludwika XIV. Króla Słońce, który zatwierdził Code Noir.
                                           
   
                                   Francoise d'Aubigne.

Kiedy się urodziła jej ojciec siedział w więzieniu za konspirację przeciwko kardynałowi Richelieu. Cudem uniknął egzekucji , dlatego uciekł z rodziną na Martynikę. Plany zostania gubernatorem się nie powiodły, wrócił sam do Francji i tam umarł. Francoise, dla ułatwienia Franciszka, została na wyspie blisko 8 lat. Potem do 16- tego roku życia nie miała stałego domu, przekazywana od ciotki do ciotki. Kiedy umarła jej matka, sytuacja nie przedstawiała się dobrze.

Wtedy poznała o 25 lat starszego Paula Scarrona, poetę, powieściopisarza, niestety zdeformowanego przez polio. Zaczęli ze sobą korespondować , Scarron zaproponował, że się z nią ożeni, lub zapłaci za posag do klasztoru. Wybrała ślub i szybko znalazła się na najwyższym poziomie paryskiego społeczeństwa.
                                                   
    

Małżeństwo nie opierało się tylko na opiece nad ciężko sparaliżowanym mężem, wspólnie spędzony czas przeznaczali na edukację młodziutkiej zony.  Z czasem pomagała mu przy pisaniu komedii i stała się jego sekretarką, gdy sam już nie mógł pisać.

Po jego śmierci królowa Anna przeznaczyła dla niej znaczną roczną pensję, ale kiedy królem został Ludwik XIV, odebrał ten przywilej.

Pozbawiona dochodu, przygotowywała się do opuszczenia Francji, żeby zostać damą dworu nowej królowej Portugalii.  Jednak przed wyjazdem poznała madame de Montespan z którą się zaprzyjaźniła.

Kiedy de Montespan spodziewała się królewskiego dziecka ( była mężatką), poprosiła Franciszkę o pomoc. Narodziny miały być tajne, potrzebna była zaufana osoba, której można powierzyć dziecko. Na tym się nie skończyło, bo przyjaciółka miała aż siedmioro dzieci z królem.

W 1674 roku Ludwik postanowił uznać wszystkie swoje nieślubne dzieci. (Z żoną miał sześcioro, ale tylko jeden syn przeżył.)

 Zebrał ich wokół siebie,  razem z Franciszką, do swojej rezydencji w Saint-Germain. Tam ją zauważył i docenił jej oddanie, mianował królewską guwernantką i dał królewskie wynagrodzenie, Kupiła sobie zamek de Maintenon.


Nie chciała romansu z królem, nie robił na niej wrażenia, nie starała się przypodobać jak inne kobiety. Była osobą bardzo religijną, skromną, nie chciała na siebie ściągać uwagi zostając kochanka króla.

Kiedy Ludwik owdowiał, zaczął planować  ślub. Nie było to proste, bo Franciszka pochodziła  z nieodpowiedniej sfery, nie mogłaby być koronowana. Skoro mógł mieć gromadkę sekretnych dzieci, mogła być też tajna żona. Nigdy nie ogłosił publicznie ich małżeństwa, za co ją przepraszał umierając. Kochał ją i nie szukał już kochanek.  Spędzili razem 32 lata.

Zadziwiające są losy kobiet związanych z Martynika, nie mogłam się oprzeć i zamieściłam w wielkim skrócie ich historie.

Na Martynikę można polecieć bez paszportu, ponieważ jest częścią Unii Europejskiej, podobnie jak Gwadelupa. Językiem urzędowym jest francuski, a walutą euro.

To ostatnia wyspa z czterech,  jakie odwiedziliśmy na Karaibach. Każda jest inna, ale wszystkie posiadają dziką, cudowną przyrodę, góry, plaże, cudowne owoce. Tak naprawdę, nigdy się stamtąd nie wraca:))




28 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez pomyłkę usunęłam komentarz, przepraszam i bardzo dziękuję.

      Usuń
  2. Zdjęcia sa fantastyczne. Dobrze, że nawet w internecie można podróżować dzięki takim blogom :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Opisalas kawal historii kobiet Martyniki. Urzekl mnie budynek biblioteki, przepiekne, misterne zdobnictwo. W ogole cala Martynika wyglada na bardzo interesujaca wyspe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisałam, bo bez historycznego podłoża trudno zrozumieć dlaczego wyspa własnie tak wygląda, dlaczego na śniadanie jadłam francuskie bagietki i rogaliki, dlaczego pomnik bez głowy, dlaczego język. Jest bogatsza niż Dominika i Łucja,nikt nie biegł na mój widok z wyciągniętą ręką, a wręcz odwrotnie, nie dość, że nas podwiozła pani spory kawałek, to zrobiła zdziwioną minę na widok pieniędzy. Tyle, że komunkacja kiepska i teraz wiemy, że trzeba wynająć samochód. Oczywiście jak wszędzie był zacumowany wielki wycieczkowy statek. Muszę powiedzieć, że trudno byłoby mi wskazać jedną wyspę, na którą warto jechać. Nie byłoby pełnego obrazu. Bardzo bym chciała zobaczyć jeszcze inne wyspy.

      Usuń
  4. Kolejna fascynująca opowieść, Eulampio! Jestem pod ogromnym wra,zeniem i jej samej i pracowitości oraz czasu, jakie musiałaś poświęcic na zebranie tych wszystkich ciekawych wiadomosci o królowych z Martyniki.I zdjęcia rewelacyjne, oddające koloryt tej wyspy i jej ducha.Brawo! To majstersztyk! Na razie tylko czttam, oglądam zdjęcia i filmiki, napawam się Martyniką. Może potem napiszę więcej, bo kotkka wlazła mi na ręce i muszę niańczyć tego "dzidziusia", co mi blokuje nieco sprawne pisanie na klawiaturze!:-))
    Uściski gorące zasyłam Ci o słonecznym znowu poranku, po wczorajszym, deszczowym dniu!:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas na czytanie strasznie się wydłużał, bo w każdym zrodle podawali inaczej:) W dodatku wszystko było tak ciekawe, że o mały włos zapomniałabym, że miałam pisac o Fort de France. Np. Maria Teresa, zona Ludwika XIV była jego kuzynką, ich rodzice byli rodzeństwem. Poprzez ciągłe mariaże w obrąbie rodziny powstawały wady genetyczne, ta miała szczęście, że chociaż nie była upośledzona umysłowo. Ale umierały jej dzieci. Wyczytałam, że miała czarnego karła w swojej świcie, rozśmieszał ją , tańczył, fikał. Kiedy urodziła córkę, okazało się, że jest...czarna. Ale to moga być plotki rozsiewane przez nienawidzącą ją kochankę męża, tą samą od sekretnych dzieci. Fajny taki mruczący pieszczoch:)

      Usuń
    2. Eulampio droga!Mruczący pieszczoch jest bardzo zachłanny i zaborczy. teraz co rano mam niańczenia co niemiara. Ale obie to lubimy. Działa to na nas kojąco, odprężajaco.
      Och! Kolejny, pracowity dzień za mną. Wpadłam tu do Ciebie na moment odpocząć, posiedzieć, poczytać, odetchnąć. Niech mnie ta Martynika wraz z jej szczęściami i nieszczęściami ogarnie. Niech płynę na wyspę, gdzie mnie nie ma, ale jest mnóstwo ciekawych historii do zgłębienia...

      Usuń
    3. Bardzo lubię marakuję. W Au ulubionym moim deserem była słynna Pavlova z sosem z passion fruit!:-)Tutaj, w Polsce marakuje - drożyzna!

      Usuń
    4. Ja bardzo lubię Kantalupę, papaję. mango, warzywnego banana i na szczęście u nas owoce są równie smaczne jak w tropikach. Pavlova pyszna też z leśnymi owocami:)

      Usuń
    5. Ja byłam dzisiaj w takim parku, że buty lecą, jezioro, stary młyn wodny a do tego wygrzewające się w słońcu żółwie. Lubię mruczące koty, jakiś nowy członek rodziny? A co na to pieski?

      Usuń
    6. Bardzo pobudziłaś moją ciekawosc tym wspomnieniem o niezwykłym parku, młynie wodnym i żółwiach. Napiszesz cos o tym wiecej, pokażesz zdjecia?
      Mam trzy koty. Od dawna. Ale mieszkaja na strychu budynku gospodarczego ze wzgledu na moje "wściekłe psy". Mają tam mnóstwo miejsca i całe góry siana, w których porobiły sobie kryjówki i korytarze!:-) Zabieram je do domu na zimę. Mają pokój tylko dla siebie. A kotka lubi być w domu, wiec często nocuje w kocim pokoju. To niesamowita pieszczocha. A gdy nie ma w domu psów, to pieszczę biedulkę, żeby jej to wygnanie i samotnosć troszke zrekompensować!:-)
      Wczoraj udało nam sie kupić parę kilo tanich grejpfrutów. Tańsze niż jabłka! opycham sie nimi, bo uwielbiam! I banany też nareszcie potaniały!:-)
      Czekam na truskawki, bo to moje ulubione owoce!
      Buziaki serdeczne ślę Ci na dzień dobry!:-))

      Usuń
    7. Pokażę, bo narzekam na USA, że lasów do chodzenia nie ma, a tu się okazuje, że starych szlaków Indian bez liku, w dodatku z atrakcjami jak stare młyny, drewniane kryte mosty i żółwie na jeziorze. Mnie się udało o kupić ananasów za grosze, a banany tańsze niż w miejscu gdzie rosną, truskawki już dwa tyg.temu zrywałam na polu, musze Ci koniecznie wysłać zdjęcia jak to wygląda. Ależ masz zwierzaków! Szkoda, że się nie przyjaznią. Ale nie każdy kot ma swój koci pokój, więc nie muszą się bac:)

      Usuń
  5. Przeczytałam jednym tchem tekst,zdjecia filmiki no i przede wszystkim wiedza na wysokim poziomie. Nie marnuj swego talentu. Wyruszaj w następną podróż, pewnie już masz zaplanowane dokąd ☺☺pozdrawiam i czekam na następne relacje z podróży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mam zaplanowaną następną podróż:) Ekwador w lipcu. Chciałabym zobaczyć dżunglę amazońską, ale mój mąż się boi, że nie wyjdziemy z tego cało. Dzięki za odwiedziny i równiez serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  6. Niezwykle ciekawe historie, piękne zdjęcia, ahhh i te palmy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, tak, palmy są cudne, zrobiłam zbliżenia, ileż tam dziupli, paproci i innych roślin w takiej niepozornej palmie butelkowej. Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Bardzo interesujące historie + ciekawa fotorelacja. Bardzo fajny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super się czytało i piękne zdjęcia. A historie naprawdę niesamowite. Zwłaszcza o Józefinie, ach ta miłość ,cudowna sprawa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Józefinie, zonie Napoleona wiedziałam, ale wczęsniejszych losów nie znałam, Dzięki za odwiedziny:)

      Usuń
  9. Bardzo ciekawe miejsce, wiele elementów mnie tam przyciąga, chętnie uwzględnię w planach podróżniczych. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miejsce jest naprawdę wyjątkowe, odrobina Europy na Karaibach. Bardzo bym chciała tam jeszcze wrócić, na wszystko było za mało zcasu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Miejsce cudowne i na dodatek można tam bez paszportu 👌 a blog ładny i przejrzysty pozdrawiam i zajrzę tu na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  12. To świetnie, cieszę się i zapraszam. Nad blogiem popracowałam ostatnio, nowy szablon wiele zmienił. Pozdrawiem również:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z każdym Twoim wpisem coraz bardziej przybliżam sobie historię wysp karaibskich. Od niewolnictwa i wykorzystywania drugiego człowieka, po romantyczne historie ludzi związanych z archipelagiem. Prawdziwy, egzotyczny kalejdoskop!

    OdpowiedzUsuń
  14. ja też niewiele wcześniej wiedziałam, na każdym kroku widać ślady niewolnictwa, pomniki, tablice. A jak się zacznie czytać, to historia goni historię.

    OdpowiedzUsuń

Polecam

Copyright © 2016 PAKUJĘ WALIZKI , Blogger