Dominica, wyspa piratów.


 Płynęliśmy 4 godziny ze St. Lucia na Dominikę  i chciałam jak najprędzej dotrzeć do hotelu. Kierowca wyjął nasze walizki, to tu, pokazał. Weszłam pierwsza,  lekko baraniejąc,  pełno Jezusków na ścianach i półkach, jakaś kobieta siorbie zupkę z miseczki, patrząc na mnie łagodnie. Ktoś się wychyla zza drzwi i uśmiecha szeroko. Rozumiem, inna kultura, wystrój nietypowy, ale coś jest mocno nie tak  No jasne! Władowaliśmy się do czyjegoś mieszkania!
Gospodarz nie przestając się uśmiechać prowadzi  do klatki obok. Wdrapujemy się na kolejne piętra, zauważam, że biedak taszczy naszą ciężką walizkę. Czy ja bym spokojnie jadła zupkę, gdyby dziwna para z tobołkami się pojawiła w domu? Już lubię Dominikę.

Jest przygnębiająco. Biedna wyspa, biedni ludzie.

 Zielona bujność, to przeszłość. Huragan "Maria" osiągając najwyższy poziom w pięciostopniowej skali, uderzył w Dominikę w nocy  19 września 2017 r. Najbardziej ekstremalne wiatry, jakie kiedykolwiek tu dotarły zerwały dachy  i zniszczyły połowę domów. Bujne lasy tropikalne zostały unicestwione, tysiące drzew wyrwanych z korzeniami a wszystkie uprawy zniszczone, w tym wszystkie plantacje bananów.

Dominica była pierwszym krajem Nowego Świata odkrytym przez Krzysztofa Kolumba 3 listopada 1493 roku. Nazwał ją "Dominica" co oznacza po łacinie - " niedziela".
Mówi się, że kiedy jego królewscy sponsorzy poprosili go o opisanie tej wyspy, zmiął z grubsza kawałek pergaminu i rzucił go na stół. "tak wygląda Dominika - całkowicie pokryta górami".
Rdzenni mieszkańcy, Kalinago,  nazywali ją "Waitukubuli": "Wysokie jest jej ciało" i już setki lat przed Kolumbem żeglowali po morzu. Chropowatość i niedostępność wyspy, długo chroniła ją przed podbojami.
 W 1674 r. wojska brytyjskie i francuskie dokonały straszliwej rzezi na Kalinago.  Obszar, w którym to się stało, został później nazwany przez Francuzów "masakrą"
Dominika przechodziła z rąk Francuzów do Brytyjczyków. Podobnie jak na Św. Łucji jeździ się lewą stroną, a walutą jest Eastern Caribbean Dollar. Niepodległość od Wielkiej Brytanii uzyskano w 1978 roku.

Dwie papugi, palma, żaba, canoe i bananowiec, oraz kreolski napis „Po Bogu, Ziemia”. Piękne, wieloznaczne godło.
Papuga Sisserou (Amazona imperialis) to narodowy ptak Dominiki i jest endemiczna, czyli nie występuje nigdzie indziej.

Odwiedziliśmy te miejsca.

Jest cos porażającego i podniosłego w tym krajobrazie. Wśród stosu połamanych drzew, które ktoś próbował spalić,  wyrasta młoda palma.

Wschodni brzeg, Ocean Atlantycki. Rosalie.

Próbując dojść na plażę przez stosy spróchniałego drewna, przypomniałam sobie, że tu żyją boa dusiciele.  To pomogło przedostać się szybciej. Młoda palemka będzie tak długo czerpała siłę z orzecha, aż korzenie znajdą się w ziemi.
Wszystko się odrodzi.

Starzy ludzie mówią, że nigdy wielki huragan nie uderza dwa razy w jedno pokolenie. Tym razem się zdarzyło. Huragan "David" w 1979 r.miał równie niszczącą siłę.

Wodospad Trafalgar - Składa się z dwóch wodospadów, zwanych potocznie wodospadem "matką i "ojcem". Ich unikalność polegała na tym iż zimne opadające wody spływały do oczka wodnego z gorącymi źródłami co stanowiło świetne miejsce do zażywania leczniczych i relaksujących kąpieli.
Podczas huraganu osunęły się głazy i zasypały jeziorko.



Wdzięczne pozowanie jak na folderach, groziło połamaniem nóg.


Kiedyś przepiękny, bujny las deszczowy wiódł do uroczego wodospadu.



Udało się nacieszyć w samotności i ciszy szmaragdowym basenem, zanim dotarli tu niemieccy turyści z wielkiego statku wycieczkowego. Zrobiło się tłoczno i coraz więcej ich nadciągało.

Powalone pnie porastała wdzięczna zieleń.Za kilka lat będzie jak dawniej.

Wciągam oddech, kiedy mijamy jakiś samochód na wąskiej, stromej drodze, jadąc lewą stroną.

Duże palmy ogołocone z liści, ale w dole bogactwo odrodzonych krzewów i kwiatów.

Portsmouth 
Dominika, była najbardziej dziewiczą z wysp, bez  niebiańskich plaż, za to pełna wodospadów, lasów deszczowych i zwierząt. Tak niesamowita, że kręcono tu sceny do "Piratów z Karaibów" cz. 2 i 3. Miejsce jak najbardziej odpowiednie, ponieważ wyspa w rzeczywistości była domem dla wielu piratów i ich legendarnego skarbu!

W 1567 r. Indianie Kalinago ( inaczej Karib) zniszczyli sześć statków hiszpańskiej floty. Podobno przewożono wielkie ( skradzione) skarby. Ludzi ocalałych ze statku schwytano i zjedzono. Kalinago wydostali skarb ze statków  i ukryli go w jaskiniach.
Zatoka w Portsmouth  posiadająca gorące źródła i świeża wodę, stała się doskonałym postojem dla hiszpańskich flot. Część statków odpływała do Kartageny ( dzisiejsza Kolumbia) a część do Meksyku.

Na wyspie odległości są niewielkie, dlatego wskoczyliśmy do busika  i pojechaliśmy zobaczyć pierwszą stolicę Dominiki i słynną zatokę.

Można było podziwiać z łodzi faunę i florę w  prawdziwie dziewiczych gąszczach. Jedna z wielu atrakcji wyspy musi poczekać. 



Przy porcie, na targu, słuchamy tutejszej kapeli.


Niedaleko są wioski Karibów, ten pan ożenił się z Indianką. Zaświeciły mi się oczy, bo proponował wycieczkę. Jednak uczciwie przyznał, że wyglądają jak wszyscy, mieszkają w domkach jak te po drodze i w zasadzie nie wyróżniają się niczym. 

Ludzi bardziej zajmuje załatanie dachów i odbudowa domów, niż uprzątnięcie plaży po huraganie.


Maniok, słodkie ziemniaki.


Roseau jest stolicą i głównym portem Dominiki.  Od stycznia 2018 znowu przybijają statki wycieczkowe, mieszkańcy czekają na to, rozstawiają kramy z pamiątkami, otwierają bary i instrumenty. Jest szansa na to, że ktoś z tysięcy wycieczkowiczów coś kupi, mimo, że na statku mają wszystko. 



Słysze muzykę na zywo.

Spotkani ludzie na ulicy.


Do roku 1807 r. sprowadzano niewolników z Afryki do pracy na plantacjach cukru i kawy, kiedy to parlament zakazał tego procederu. Opinia publiczna była przekonana, że to doprowadzi do lepszego traktowania pozostałych niewolników, ale akta sądowe mówią o okrutnej karze jakiej byli poddawani zbiegowie, ucięte  głowy zatykano na palach, żeby powstrzymać innych.
Brytyjczycy przetransportowali  ponad trzy miliony Afrykańczyków. W czasach wiktoriańskich 1/5 bogaczy dorobiła się na handlu ludźmi.
Na Dominice odbywała się sprzedaż niewolników na inne wyspy. Teraz karaibskie kraje się jednoczą żądając przeprosin i repasacji od wszystkich krajów  korzystających z niewolniczej pracy ludzi.


Dzielnica Francuska, architektura przypomina Nowy Orlean.

Katedra zniszczona jeszcze w 2015 roku, przez huragan Erica. Runęła nawet tablica informująca o renowacji.


Jaskrawe kolory domów są charakterystyczne dla Karaibów, chce się fotografować bez końca.





Następna wyspa to Gwadelupa. Przepiękne plaże, śliczne miasteczka, Karaiby jak z pocztówek. Płynie się ok. 2 godzin, prom ma 2 poziomy.



Opuszczamy Dominikę, z daleka widać ostrzej co Kolumb miał na myśli, rzucając zmięty pergamin.




28 komentarzy:

  1. wśród egzotycznej, zrujnowanej przez żywioł roślinności wędruje jasnowłosa dziewczyna w kolorowej sukience
    zdjęcia urzekające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Klarko. Kolorowe sukienki w świecie, gdzie nikogo nie dziwi seledynowy dom z różowymi okiennicami, są fajne:) Nie miałam pojęcia, że jestem fotografowana z tyłu, ale to moje najlepsze zdjęcia:)

      Usuń
  2. Następny kawałek świata poznałam. Mam wrażenie ze byłam tam z Tobą. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Basiu, na takim wrażeniu, że Was tam zabieram, zależy mi najbardziej.

      Usuń
  3. Przeczytałam w zamyśleniu i wzruszeniu...Ta sytuacja na Dominice, jej wygląd po przejsciu zywiołu i jej moc odradzania drzemiąca w ludziach i przyrodzie przypomniała mi bardzo podobną sytuacje w Au, w stanie Victoria. W 2008 był tam straszliwy pożar, który kompletnie zniszczył ogromne połacie terenu, spalił domy, samochody, zwierzęta i parki. Kompletnie zmienił wygląd tej ziemi. Byłam tam przedtem i potem, mogłam wiec zrobić porównania. Ludzie wspaniali, nie poddajacy się, po fali rozpaczy odbudowujacy wszystko na nowo. Przyroda? Swieża zieleń pojawiajaca sie w kilka tygodni po pożarze na czarnych kikutach drzew. To było dla mnie niesamowicie silne przezycie.Nie do zapomnienia. Myslę, że i dla Ciebie Dominika będzie już zawsze kojarzyć sie z tymi stosami powalonych drzew i z tą jedną, śmiało odrastajacą palemką.Oraz z ludźmi, biednymi, ale silnymi a przy tym pełnymi ciepła i spokoju, o czym świadczy to Wasze wejscie do prywatnego mieszkania na początku (swoją drogą, świetnie opisana scena!).
    I ma racje Klarka pisząc powyzej, że robi duże wrażenie widok dziewczyny w kolorowej sukience wędrujacej wśród tego ogromu zniszczeń. Wygladasz jak sama pani Wiosna, jak ucieleśnienie optymizmu i potęznych sił natury, jak obietnica piękna, dobra i nadziei, która choc maleńka, to ma w sobie tyle mocy, iż w kilka miesiecy doprowadzi tą zniszczoną wyspę do stanu kwitnącego!:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak Olu, silne przeżycie, większe niż rajska plaża, zniszczona natura boli. Taka świeża zieleń pojawiająca się na niegościnnym podłożu, w złych warunkach, jest wzruszająca. To co napisałas o pożarze daje do myślenia, żeby za bardzo się nie przywiązywać i za bardzo nie dramatyzować, wszystko jest ulotne. Ani nie na zawsze dane ani nie na zawsze zaprzepaszczone.
      Ludzie na Karaibach noszą w sobie pamięć straszliwej historii niewolnictwa. Nie miałam pojęcia wcześniej na jaką skalę to się odbywało. Wiadomo co zrobili konkwistadorzy w Meksyku i Peru, ale żeby Francuzi i Anglicy byli takimi bestiami?

      Usuń
    2. Tak wlasnie Anglicy byli bestiami. Nie wiem jak wyglada Martinique, bo jak wiesz nie bylam, ale to co widzialam na Antigua i St Lucia potwierdza, ze Anglicy wyssali te wyspy ze wszelkich bogactw naturalnych a potem jak juz byly nieprzydatne to wspanialomyslnie dali im "niepodleglosc".
      Smiechu warta ta brytyjska niepodleglosc.
      Podobna niepodleglosc maja amerykanskie wyspy dziewicze i Puerto Rico, ale jednak po huraganach Ameryka im pomaga.
      Brytyjczycy zostawili te biedna ograbiona ludnosc samym sobie i ani im w glowie rzucic chociaz kasa. Stracilam wszelkie resztki szacunku dla Brytyjczykow.

      Usuń
    3. Po zniesieniu niewolnictwa w latach 30-tych, XIX wieku, dali odszkodowania plantatorom, a niewolnikom nic!

      "Mam nadzieję, że jako przyjaciele, którzy wspólnie tyle przeszli od tych najciemniejszych czasów, możemy odejść od tego bolesnego dziedzictwa i kontynuować budowanie na rzecz przyszłości - powiedział Cameron w parlamencie Jamajki, "
      opinią premiera Camerona o odszkodowaniach zgadza się wielu Brytyjczyków, nawet tak zaangażowanych jak szef brytyjskiej Fundacji Do Walki z Handlem Ludźmi Anthony Steen, który powiedział BBC, że niewolnictwo to okropna zbrodnia przeciw ludzkości, ale nie da się cofnąć zegara o 200 lat i zrekompensować czegoś, co było wówczas całkowicie legalne"

      To dopiero oburzające, nazwać się "przyjaciolmi, ktorzy wiele przeszli" Teraz to dopiero tracę szacunek.

      "W 2014 roku przywódcy państw karaibskich zatwierdzili 10-punktowy plan wyegzekwowania odszkodowań od praktykujących niegdyś niewolnictwo krajów europejskich. Przywódcy ci zaznaczyli, że chodzi tu nie tylko o niewolnictwo i ludobójstwo, ale także utrzymywanie przez sto lat segregacji rasowej i cierpienia wyzwoleńców. Ich zdaniem, region nadal musi się borykać ze skutkami niewolnictwa."

      Cameron powiedział jeszcze, że "woli inwestować w przyszłość i przeznacza 300 milionów funtów na rozwój infrastruktury Karaibów". Muszę poczytać jeszcze, czy dotrzymał słowa.

      Martynika i Gwadelupa wyglądają zupełnie inaczej, jak europejskie kraje.

      Usuń
    4. Noz sie sam w kieszeni otwiera.
      A wiekszosc ludzi laczy niewolnictwo tylko z Ameryka, dziwne prawda?
      Ja prawdziwi przestepcy, od ktorych sie to wszystko zaczelo potrafili sie wybielic.
      Gwadelupa podobnie jak Martinique przechodzily z rak do rak ale ostatni "wladcy" to byli Francuzi, widocznie lepiej dbaja o byle tereny niz Brytyjczycy.
      Najbardziej znaczace w tym co piszesz jest, ze wiekszosc Brytyjczykow zgadza sie z opinia Camerona...
      Strach o tym myslec.

      Usuń
    5. Francuzi i Anglicy byli bestiami, ale w tamtych czasach nikt tak na to nie patrzył. Wyzysk ludzi przez ludzi był czymś normalnym i naturalnym.A zresztą nadal przecież jest. Wystarczy poczytać o fabrykach w Indiach czy sąsiednich krajach, w których prawie za darmo pracuja dzieci, obejrzeć filmy mafiach narkotykowych trzęsących całymi krajami, o handlu kobietami i dziećmi, itp..Jest nadal tyle niesprawiedliwości i krzywdy na świecie. Pieniądze jak rządziły, tak rządzą światem.
      Jednak mam nadzieję, iż tacy prości, prostolinijni i dobrzy ludzie, jak ci z Dominiki mimo wszystko potrafia być szczęsliwi i cieszyc sie byle czym.Wrzód kolonializmu został przeciety i choć ich wyspa jest zdewastowana, to najwazniejsze, że są sami sobie panami, że choć biedni, to niezależni. Nie wiem, czy rozdrapywanie ran i ciągłe zywienie niechęci do dawnych ciemiezycieli byłoby dla nich dobre. Co sie stało, to sie nie odstanie. I żadne przeproszenia ani zadościuczynienia tego nie odwrócą. Myslę, że lepiej jest patrzeć przed siebie i cieszyc sie tym ,co jest...

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Czytam, bo to szalenie interesujące. Naprawde się zdziwiłam, że walutą jest euro, Gwadelupa jest częścią UE, a większość społeczeństwa nie chce odłączenia od Francji. Pozwolę sobie wkleić co znalazłam na francuskich stronach.

      "Gwadelupa otrzymuje wsparcie finansowe z Unii Europejskiej ( UE ) w ramach europejskiej polityki spójności, której celem jest zmniejszenie różnic w rozwoju gospodarczym i społecznym między różnymi regionami Unii. Zwłaszcza między Europą kontynentalną a regionami najbardziej oddalonymi (Azory, Wyspy Kanaryjskie, Gwadelupa, Gujana, Madera, Martynika, Majotta, Réunion, Saint-Martin).

      Wsparcie to znajduje odzwierciedlenie głównie w funduszach europejskich przyznawanych archipelagom przez około dwadzieścia lat. Wsparcie finansowe UE uzupełnia krajowe, regionalne i lokalne wsparcie w regionach obszaru Wspólnoty. Ma on wspierać projekty w wielu sektorach: szkolenia, przemysł, rzemiosło, turystyka, technologia, inżynieria finansowa, środowisko, planowanie regionalne"

      Usuń
    8. W okresie 2014-2020 łączna kwota przyznanych funduszy europejskich na Gwadelupę wynosi ponad 1 mld euro.

      Usuń
    9. Tu chyba nie chodzi o rozdrapwyanie ran Olenko, ale o ich zabliznienie, bo od tego nalezaloby zaczac. Te wyspy uzyskaly niepodleglosc.
      Jakie to piekne slowo, tylko co ono oznacza w praktyce?
      Ciagle sa pod angielskim butem, bo owszem UK dalo im niepodleglosc jak juz sie zorientowali, ze wszystko juz wyssali i zostal tylko kamien na kamieniu. I w tym momencie Brytolom przestalo sie oplacac utrzymywac te wyspy, handel ludzmi stal sie nielegalny wiec nie bylo potrzeby.
      Szkoda, ze ta ich niepodleglosc nie na zwiazku z suwerennoscia i samostanowieniem. Australia, Canada ciagle klaniaja sie krolowej, ale to wielkie kraje, ktore moga same o siebie zadbac.
      A co moze taka Dominica nie dosc, ze biedna to jeszcze dewastowana prawie co roku przez huragany.
      Ja wiem, ze zlo ciagle istnieje a nawet czesto rzadzi swiatem, ale Brytyjczycy naprawde nie maja zadnego powodu do dumy, do wstydu i owszem wiele powodow.

      Usuń
  4. Chciałabym kiedyś zobaczyć Dominikanę! Bardzo ciągnie mnie w tamte strony świata ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dominikana, to zupełnie inna wyspa, bardziej turystyczna, hszpańskojęzyczna. Dominika nalezy do Małych Antyli, w sąsiedztwie z Gwadelupę i Martyniką:) Mapkę dałam przy St. Lucia tylko, szkoda, bo to mało znane wyspy, moze uzupelnię.

    OdpowiedzUsuń
  6. przygnębiające są te zdjęcia połamanych drzew na plaży. To obrazek egzotycznych miejsc, których nie zobaczymy w reklamach biur podróży. Ale przynajmniej oddają to, jak naprawdę tam może wyglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwiedziłam więcej wysp i zapewniam Cię, że nic nie wygląda jak w reklamach biur podróży. Nie tylko to, co nieskazitelne jest piekne, dla mnie miasteczka z kilorowymi domami tez mają niepowtarzalny urok, to prawdziwe zycie i prawdziwi ludzie.

      Usuń
  7. Ciagle wierze, ze znow uda mi sie wyjazd do St. Lucia a z tamtad juz moge dotrzec tak na Dominice jak i Martinique. Marzy mi sie tez Trinidad... tylko czy zycia wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy:) Z Atlanty mieliśmy bezpośredni lot na St. Lucię, może i od Ciebie jest? Na Martynikę jest bardzo blisko. Francuskie wyspy są wygodniejsze dla turysty, dużo bogatsze, mają przepiękne plaże i widoczki z gór. Byłam zachwycona, ale i tak najmocniej mną wstrząsnęły Lucia i Dominica.Bo klimaty europejskie znam, interesowało mnie to co nieznane i prawdziwe. Niedobrze, ze zaplanowaliśmy aż 4 wyspy, nie było czasu na wszystko, ja też chcę wrócić. Po tym doświadczeniu już będę wiedziała jak jest naprawdę.

      Usuń
  8. Dziekuje za kolejna piekna wycieczke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zaglądasz, pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Bardzo ciekawe i mądre jest oglądanie świata w sposób, w jaki to robisz. Myślisz. Jakże jesteście inni niż to stado Niemców z wycieczkowca. Oni nawet nie do końca wiedzą gdzie są, pójdą za jakimś przewodnikiem pobrudzić olejkami to opalania niczemu nie winne jeziorko, naśmiecą i z hałasem załadują się na statek. Może kupią jakiś drobiazg, jakiś naszyjnik, jakiś owoc, ale przecież na statku, jak powiedziałaś, maja wszystko. Zarobić musi ktoś bogaty, biuro podróży, na pewno nie mieszkańcy. Dalej trwa wyzysk. Masowa turystyka jest takim współczesnym konkwistadorem w białych rękawiczkach.
    Wyspa mimo zniszczeń piękna.
    Znowu ogromnie Ci dziękuję, że się dzielisz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Och, jak mi miło, że tak myślisz. Jednak nie każdy ma takiego przewodnika jak ja, z który niczego się nie boi. Żeby gdzieś wyruszyć, trzeba przełamać wiele barier, dlatego nie dziwię się, że ludzie jeżdżą z biurami podróży. Boją się bariery językowej, niebezpieczeństw w obcym kraju, to naturalne. Kiedy sie planuje samodzielna podróż, można spędzić wszędzie tyle czasu ile się chce, nie spiesząc. Chodzic swobodnie uliczkami, jezdzic publicznym transportem i naprawdę poczuć kraj.
    Bardzo dobrze wspominam Dominikę. Takie to wzruszające było, kiedy pytali- piekna nasza Dominika? Lubie te kolorowe domki i uśmiechy ludzi, a najbardziej małe dziewczynki z warkoczykami.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny reportaż. Z przyjemnością przeczytałam tę, wcale nie cukierkową relację, a zazwyczaj tak ludzie pokazują te rejony. Jakby się bali przyznać, że Karaiby to niekoniecznie taki raj, jakiego się spodziewali i na siłę szukają tych „najlepszych” kadrów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przygotowując się do wyjazdu, oglądałam filmy i zdjęcia. Wszystko było idealne, zieleń turkus wody, plaże. A tak naprawdę, to dość biedne wyspy, prawdziwe zycie toczy się z dala od drogich hoteli. Ale na francuskich wyspach są widoczki jak z reklam. Jednym slowem widzialam wszystko i bardzo mnie to cieszy. Dziękuję za komentarz, takie lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Twój blog jest moim największym odkryciem w ostatnich dniach i bardzo się cieszę, że na niego trafiłam. Mam zamiar rozgościć się na dłużej. Wasz styl podróżowania ma inny wymiar: wsiąkacie w te wszystkie piękne, mało jeszcze zdeptane miejsca i dostarczacie czytelnikom coś więcej, niż tylko sucha relacja- byłem, odhaczyłem a teraz podziwiajcie! Bardzo podoba mi się jak pokazujesz mieszkańców odległych miejsc. Pełne pasji portrety zatrzymują wzrok. Niedawno skończyłam czytać Twoje wspominki z Jemenu- twarze tych ludzi i wzrok pełen ufności u dzieci będę widzieć jeszcze długi czas... Jeśli chodzi o Dominikę też mieliśmy się tam znaleźć, przewodnik do tej pory czeka niewykorzystany. Podróż ostatecznie nie doszła do skutku, ale to chyba jakieś zrządzenie okoliczności, bo była planowana właśnie na okres, kiedy w wyspy uderzył huragan. Dzięki Twojej relacji mam teraz porównanie, jak wiele zniszczenia przyniósł ten kataklizm. Liczę, że Dominika odżyje i że kiedyś jeszcze się na niej pojawię :) Robisz wspaniałą pracę pisząc ten blog. Życzę wielu sukcesów i zadowolenia!

    OdpowiedzUsuń
  14. Z całego serca dziękuję. Zaczęłam pisać, żeby nie przepadło i się nie zatarło w pamięci. Miałam już chwile wielkiego zwątpienia, bo pisząc, wybierając zdjęcia bardzo się angażuję i zawsze mam wątpliwości co do jakości treści. Można bardziej, więcej, ale wtedy to już nie będzie przyjemność spontaniczna, tylko harówka. Dobre słowa bardzo pomagają, bo to znaczy, że ktoś podziela moje widzenie świata.
    Nie zawsze da się fotografować ludzi, czasami są niechętni, ale w Jemenie byli tacy otwarci, prosili o zdjęcia, cieszyli się z naszej wizyty.
    Dziękuję, zapraszam, gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Polecam

Copyright © 2016 PAKUJĘ WALIZKI , Blogger