Pępek świata- Cusco. Peru.

 Cusco, stolica imperium Inków w latach 1400-1543. Nazwa w języku keczua oznacza pępek świata.


Miasto zbudowane na planie leżącej pumy. 
 Leży na wysokości 3400 metrów n.p.m.
Kiedy przybyli tu Hiszpanie, uznali, że Cusco przyćmiewa wszystkie europejskie metropolie. Zobaczyli wielki plac otoczony pałacami, regularne ulice i wspaniałą świątynię Słońca.
Cusco jest zachwycające o każdej porze,  wieczorem rozświetlone wzgórza zapierają dech. Czyste, kolorowe, pełne muzyki,  ludzi ubranych w tradycyjne stroje i naprawdę pięknego rękodzieła.
Tu się przybywa, żeby dotrzeć do Machu Picchu i Świętej Doliny Inków, ale warto zatrzymać się na dłużej.

Przylecieliśmy tu z Limy, potem ruszyliśmy do Machu Picchu, nastepnie do La Paz. Po każdym powrocie miałam porównanie i zachwycałam się na nowo.






 Plaza de Armas, centum. Za czasów Inków był dwukrotnie większy i otoczony pałacami. Jeden z najpiękniejszych placów Ameryki Południowej.
Kiedyś odbywały się tu obrzędy religijne Inków, a  za czasów konkwisty egzekucje buntowników.






Budowa katedry rozpoczęta w  1560 r.  trwała 100 lat. Użyto kamieni z pałacu króla Inków.

Inti Raymi, Święto Słońca. W czasach Inków to było najważniejsze święto celebrowane przez 9 dni, a jego zwieńczeniem był dzień 24 czerwca,  ponieważ wtedy dzień staje się dłuższy niż noc. Zakazane w czasie konkwisty, a obecnie obchodzone z wielkim rozmachem.


Maleńkie lamy są noszone jak pieski. Tu dziewczynka pozuje do zdjęcia za drobną opłatą.

Galerie i restauracje i sklepy z pamiątkami.



Starszy, uroczy pan najpierw długo nas obserwował, potem się przemieszczał razem z nami. My kilka kroczków i on kilka kroczków. W końcu zagaił rozmowę i kazał sobie zrobić zdjęcie. Po tak fajnie zawartej znajomości poprosił o wsparcie, bo jak powiedział nie ma rodziców.



Ulica rzemieślnicza - Barrio de San Blas. Można kupić dobrej jakości pamiątki i tkaniny.





Święta roślina Inków- koka, zawiera więcej wapnia niż mleko i więcej fosforu niż ryby. Ułatwia pobieranie tlenu i pomaga pokonać chorobę wysokościową i wspomaga trawienie.
Mieszkańcy gór traktują liście koki jako źródło składników odżywczych. Indianie Ajmara juz 5 tys. lat temu uprawiali kokę, obecnie można ją uprawiać tylko w wyznaczonych miejscach w Andach.
Dla indian to dar boga Słońce, przynoszący ulgę po hiszpańskim podboju.
Jednak jest roślina zakazaną przez 1 % kokainy, który zawierają liście koki.
Na 1 kilogram kokainy, bardzo uzależniającego narkotyku, potrzeba ok. 400 kg. suszonych liści.


Tylko ekspresową herbatkę można przewieźć przez granicę.



Gustownie dobrane kolory, ogrom pracy włożony w ręcznie tkane dzieła,  przekłada się na cenę. Wszystko jest bardzo piękne i drogie.

Centro Qosqo de Arte Nativo.

Przy muzyce na żywo oglądaliśmy andyjskie tańce ludowe. Stroje były bajecznie kolorowe i dziewczyny często je zmieniały.




Hatunrumiyoc, to ulica w Cusco i znana atrakcja . Znajduję się tu ściana Inków, długa na całą ulicę dobrze zachowana. Uważa się, że była częścią pałacu. Można spotkać Inkę, jak się ma szczęście.







CORICANCHA (w keczua Złoty Dziedziniec). Świątynia Złota. Była poświęcona najwyższym bogom inkaskiego panteonu. Miejsce koronacji i pochówków władców Inków.
Jedno z najważniejszych sanktuariów inkaskich a także centrum świata Inków.

Po zdobyciu Cusco przez hiszpańskich konkwistadorów pod wodza Francisca Pizarra w marcu 1534 Coricancha została splądrowana z zrabowane złoto wywieziono do Hiszpanii. Jednak książę Amaru Muru zdołał zbiec, zabierając złoty dysk, przeniknął przez portal czasu. Pisałam o tym tu

Olbrzymi kompleks świątyń był niemożliwy do zburzenia, dlatego przekształcono go w klasztor  i wzniesiono kościół św. Dominika. Podczas trzęsienia ziemi w 1950 roku, klasztor został zniszczony, ale odsłoniły się mury dawnych świątyń.







Jedno z oryginalnych pomieszczeń z czasów Inków.



Ośmiokątna studnia, którą w czasach inkaskich wypełniano złotymi darami ofiarnymi.





Cantua, święty kwiat Peru. Z gałązek wyplata się kosze, z liści żółty barwnik, kwiatów używana do różnych obrzędów.



Panie gotowe do pozowania.


20 tysięcy robotników pracowało przy wycinaniu i dopasowywaniu gigantycznych kloców o wadze przekraczającej 100 ton.
Struktura składa się z trzech tarasów ustawionych w zygzak,  co ułatwiało pokonanie napastników.
Twierdza  z trzema wieżami, mogła pomieścić 5 tys. żołnierzy.













10 komentarzy:

  1. Dzieki z kolejna wycieczke. Wszystkie te wysoko polozone piekne miejsca na swiecie sa juz dla mnie niedostepne:(
    Wiec tym bardziej sie ciesze, ze moge zwiedzac z Toba:***

    OdpowiedzUsuń
  2. Prosze bardzo, z przyjemnością Cię oprowadzę. Szykuj się na Machu Picchu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szalejesz kobieto, ledwie co tu bylam, a dzis wchodze i zupelnie przemeblowane, przemalowane. Juz mialam uciekac, bo myslalam, ze adres pomylilam:))
    Podoba mi sie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze w trakcie przemeblowania jestem, górne zakładki zrobię. Właśnie chciałam Cię zapytać czy tak lepiej, wygodniej. Gadżety zniknęły.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzień dobry Eulampio!:-)
    Jestem, rozglądam się - ciekawie u Ciebie! Piękne zdjecia z fascynującego kraju. I te kolory strojów kobiet i te imponujące mury z kamiennych bloków, i ta koka w kubeczku (chętnie bym spróbowała:-)
    A mam pytanie? Czy dałoby sie doać gdzieś tutaj gadżet "obserwatorzy"?. Bo jak on jest na blogu, to czytelnicy mogą dopisać Twój blog do obserwowanych przez siebie i wtedy na ich blogach pojawiają sie aktualizacje Twoich nowych postów!
    Pozdrawiam cie z uśmiechem!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry Olu:)
      Dziękuje i cieszę się, że mogłam pokazać zdjęcia i piękno tego kraju. Byłam w pazdzierniku, to peruwiańska wiosna i tylko suszona koka była dostępna. Na dolegliwości wusokościowe pewnie lepiej zuć świeże listki. Gadżet "obserwatorzy" był, ale zniknął jak inne, kiedy zmieniłam motyw bloga. Poczytam co zrobić. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. Nie wiedziałam, że Cusco takie jest piękne i tak wysoko położone!
    Bardzo jestem ciekawa, czy te małe lamy nie sikają tym Paniom na plecy? Mam nadzieję, że noszą je na tyle krótko, w zupełnie nienaturalnych dla kopytnych pozycjach, że te lamiątka potrafią chodzić. Może taka jest cena możliwości zarobienia na coś więcej niż jedzenie. Bo matrony, sądząc po wadze, z głodu nie umierają. Na tym tle niesłychanie sympatyczny wydaje mi się starszy Pan, który nie ma przecież rodziców : ). Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, Cusco zachwyca, a przecież nie wszystko da się umieścić w poście. Pewnie lamiątka robią się niespokojne i wiercą się, kiedy chcą zejść na ziemię. Pewnie się bardzo przywiązują do ludzi, bo te duże pozowały nie odstępując kobiet. Alpaki kosiły trawę nie odrywając pyszczków i nie zwracając na mnie uwagi.Ja też pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wklejam tu komentarz dotyczący Jemenu. Napisałam tam też, ale musi czekać na zatwierdzenie i nie wiem, czy nie będzie zjedzony, jak ten do tekstu o Delhi. Ale się tym nie przejmuj!
    Obejrzałam zdjęcia. Jestem zachwycona. Wspaniałe widoki, portrety ludzi. Piernikowa architektura w baśniowym krajobrazie. Tak mało wiem o Jemenie. Ale ani jednego słowa, szkoda. Kim byli Ci wszyscy ludzie, poznałaś ich? Rozmawiałaś z kimś? Co o nich myślisz? Co jadłaś, strasznie to ciekawe!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Już poprawiłam, nic już nie będzie zjedzone. Przykro mi, bo bardzo mnie cieszy każdy ślad. Wszystko opiszę i opracuję zdjęcia, bo to wyjątkowe miejsce, tym bardziej, że teraz tam nie można polecieć turystycznie. Piernikowa bajkowa architektura, w oknach kolorowe szybki, żeby wieczorem było jeszcze bardziej bajkowo. Cudowny zapach chlebków wyciąganych z pieca, albo pieczonych jak naan, mili, przyjazni ludzie. W żadnym kraju nie było tak gromadnie, widziałas te grupy dzieci, doroslych? Oni wszyscy sami zagadywali i prosili o zdjęcie. Na ulicy zapraszali do wspólnego posiłku, częstowali. Kuchnia wspaniała. Nasz zaprzyjazniony hotelarz co rok wysyła nam zyczenia na Boże Narodzenie! Byliśmy tam w 2009 roku. Jakiś czas temu poprosił o pieniądze, nie mieli co jeść w mieście, chciał zabrać rodzinę na wieś, wysłaliśmy mu, bo przecież jest wojna.

    OdpowiedzUsuń

Polecam

Copyright © 2016 PAKUJĘ WALIZKI , Blogger