Panama cz. I. Wyspy San Blas


Wyspy San Blas,  blisko 400 wysp i wysepek rozrzuconych na Morzu Karaibskim. Spędziłam 3 dni w regionie Kuna Yala, a wrażenia tak mocne, jakbym spędziła tam miesiąc.


U Indian Kuna panuje rodzaj matriarchatu. 
 Bardzo się cieszą z narodzin dziewczynki, a kiedy wychodzi za mąż, to mężczyzna wprowadza się do rodziny żony. Kobiety mają decydujący głos w ważnych sprawach.

Rano mężczyźni  wybierają się na polowanie, albo wypływają na ryby, zbierają orzechy kokosowe, do których tylko Indianie Kuna mają prawo.

Nie ma tu międzynarodowych hoteli, tłumu turystów, fast foodów. To Indianie są gospodarzami.  Podczas codziennych wycieczek, młodzi mężczyźni opowiadali o historii swojego ludu, tradycjach, codziennym życiu.

Po śniadaniu plażowanie na przepięknej, bezludnej wyspie, po południu kontakt z ich kulturą.

Spaliśmy w chacie na balach, fale mocniej uderzały w nocy, czułam się jak na pełnym morzu. Powietrze czyste, nie czuło się upału, spałam 10 godzin pierwszej nocy!
Podawano owoce morza, yuccę, yamy, warzywne banany- plantany.
Tak niezwykłe przeżycie, że musiałam sobie zrobić osobną zakładkę w pamięci.
Przylecieliśmy maleńkim samolotem z Panama City na główną wyspę, stamtąd  zabrano nas łodzią na  naszą, mniejszą wysepkę.

Fajnie widzieć pilota podczas lotu.




Bezludne wyspy z przepięknymi plażami.







W czasach, kiedy jeszcze nie było granic, ludzie Kuna mieszkali w dżunglii. 

 Przez kilka stuleci stawiali opór, hiszpańskiemu podbojowi i wszystkim, ktorzy zagrażali ich autonomii.

Około IX wieku zaczęli przenosić się na wybrzeże i pobliskie wyspy.
Kiedy na początku XX wieku skończyły się kolonialne rządy i powstały Kolumbia i Panama, Indianie Kuna postanowili walczyć o niepodległość.

 Zamieszki i rewolucje trwające kilkanaście lat doprowadziły do powstania Comarca de Kuna Yala.
Rezerwat San Blas został ogłoszony niepodległym, autonomicznym stanem w 1938 roku, a nieoficjalnie działał od 1925 roku.

Obecnie Indianie Kuna mają swój rząd i parlamenti jeden z najlepiej rozwiniętych systemów politycznych sposród wszystkich plemion zamieszkujących Amerykę Łacińską.

Rząd Panamy nie ingeruje w ich decyzje.

Jedzenie było lekkie i bardzo smaczne.






 Tylko Kunowie mogą inwestować i prowadzić interesy w Kuna Yala, dlatego ich kultura i tradycje  przetrwały w tym dziewiczym świecie.

Codziennie, kiedy mężczyźni wyruszą na łowy



kobiety z młodszymi dziećmi wędrują przez bujne sady i uprawy na wzgórze, gdzie mieści się cmentarz. Robią piknik, spotykają znajomych, spędzają miło czas. 

                                          Namorzyny- Manglares 


 Zanim się udadzą do lekarza, płyną do swoich  manglares. Jest kilka gatunków, każda leczy inną chorobę. Odmawiają krótką modlitwę zwracając się do roślin- siostro, i tak od wieków.

Nadmorskie tereny namorzynowe spełniają ważną funkcję środowiskową, karmią, zapewniają schronienie dla skorupiaków i ryb. Stanowią też barierę dla huraganów. Działają jak filtr biologiczny, poprawiają jakość wody.

Krokodyle, jaguary, żółwie, oceloty, pancerniki, ptactwo, mają tu dom.


Chłopak nurkował, wyciągając na chwilę morskie żyjątka i troskliwie wkładał z powrotem do wody.







Wycieczka do wioski.

Dwie panie pozwoliły sobie zrobić zdjęcie.


za kilka dolarów.



Kiedy wysiadłam z łodzi, zobaczyłam nowoczesny plac zabaw z najszczęsliwszymi dziećmi na świecie. Jak w ulu się uwijały, sprawne nadzwyczajnie, brudne i nie pilnowane przez nikogo. Dlatego zdjęcie nie mogło się udać.To był piękny widok! 


                              Sady Kunów, trasa na cmentarz. Soursop- plaszowiec, owoc na soki.








Następnego dnia wyjeżdżaliśmy,  znowu mnie zaskoczyli. Ładnie ubrane, czyste dzieci maszerowały do szkoły. Bardzo długi korowód odprowadzanych maluchów. 


Te kilka dni spędzili z nami Kolumbijczycy, para z Chile,  dwoje Czechów dojechało. Bardzo sympatyczna grupa i wiele zabawnych sytuacji.
Mieliśmy przed sobą jeszcze mnóstwo przygód- inni Indianie,  Panama City i Contadora, wyspa położona w Zatoce Panamskiej w archipelagu wysp Perłowych.


6 komentarzy:

  1. Rajskie wyspy!Nie miałam nawet pojęcia o ich istnieniu. Wiele ludzi pewnie nie miało i nie ma i dlatego m.in. ocalały w takiej prawie nieskażonej wpływami zachodniego świata postaci. Jestem wszystkim zachwycona, Eulampio!Począwszy od matriarchatu a skończywszy na widokach i wspaniałym, kolorowym pożywieniu!Napawam sie tymi kolorami,tym ciepłem emanującym z opisów i fotografii, tym bardziej, że u nas zimowo i nadal mroźnie!:-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Olu za odwiedziny i miły komentarz. Właśnie widziałam kilka karaibskich wysp i mogę porównać na gorąco. U Kunów wszystko jest naturalne, proste i naprawdę czuje się mocno przygodę.

    OdpowiedzUsuń
  3. fantastyczne miejsce:) Wyspy są zupełnie poza moimi planami, ale fajnie nacieszyć oczy tak rajskim widokiem^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie wiadomo gdzie los rzuci:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wybieram się do Panamy w listopadzie i możliwe że zawitam na San Blas. Możesz napisać którą z wysp wybraliście i jak się nazywa to miejsce w którym spaliście? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale, niesamowite przeżycie. Wszystko obsługują Indianie, niektórzy kręcili nosem, że za skromne warunki za taką cenę i mało jedzenia. Jednak doświadczyliśmy mocno natury, morza i wiele egzotyki. Jakies mieszanki studenckie można zabrać, ale jedzenie było naprawdę zdrowe i smaczne. Te plaże to bajka, atakże ich wsie jak z filmu. Pozdrawiem równiez.
      Byliśmy w Yandup Island Lodge.
      http://www.yandupisland.com/

      Usuń

Nie odchodź bez słowa.

Wyjątkowe miejsca

Copyright © 2016 PAKUJ WALIZKI , Blogger