Martynika. St. Pierre.

Martynika. St. Pierre.



   Takie widoki mogła oglądać obłąkana z miłości Adele Hugo, kiedy ją tu przywiozła Céline Álvarez Baa, podróżująca po wyspach była niewolnica.

Spotkała Adele na Barbadosie, błąkającą się po ulicach, zaniedbaną, narażoną na zaczepki i kpiny. W przeciwieństwie do innych uwierzyła, że to córka Wiktora Hugo, autora "Nędzników",
 najsłynniejszego pisarza tamtych czasów.
Gwadelupa

Gwadelupa


Cel karaibskiej wyprawy był czysto wakacyjny, po słońce i egzotyczną przyrodę. Zainspirowaliśmy się serialem kręconym na Gwadelupie i tym razem zamiast
zabytków chcieliśmy eksplorować lasy deszczowe i plaże. Jednak zagłębiając się we wstrząsającą historię tych wysp, okazało się, że jest bardziej namacalna niż  najsłynniejsze ruiny. Żyje, ma odbicie w muzyce, strojach, kuchni. Bo 200 lat niewolnictwa wypaliło blizny. Zdumiało mnie to, że z bajecznie pięknej wyspy wyniosłam dużo więcej niż wspomnienie pięknych widoków i plaż.
"Śmierć pod palmami" na Gwadelupie.

"Śmierć pod palmami" na Gwadelupie.


Szarość jesieni i smutek zimy rozwiewał nam lekki, zabawny, chociaż kryminalny serial. Akcja rozgrywała się na przecudnej, karaibskiej wyspie. Flegmatyczny Anglik, potem jego następcy,  rozwiązują zagadki jak z powieści Agathy Christie. Bardzo się chciało chociaż na chwilę wskoczyć do tego raju, pochodzić po uliczkach, zjeść obiad w barze Katherine, tam gdzie wszyscy się zbierali po rozwikłaniu śledztwa. To sceneria miała największe znaczenie w filmie, turkusowe morze, piękna zatoka i cudowna przyroda. Najpierw sprawdziliśmy gdzie kręcono odcinki. Fikcyjna St. Marie, znajduje się na Gwadelupie, zamorskim regionie Francji. A potem wzdychanie za słońcem i palmami zamieniliśmy w czyn.
Dominica, wyspa piratów.

Dominica, wyspa piratów.


 Płynęliśmy 4 godziny ze St. Lucia na Dominikę  i chciałam jak najprędzej dotrzeć do hotelu. Kierowca wyjął nasze walizki, to tu, pokazał. Weszłam pierwsza,  lekko baraniejąc,  pełno Jezusków na ścianach i półkach, jakaś kobieta siorbie zupkę z miseczki, patrząc na mnie łagodnie. Ktoś się wychyla zza drzwi i uśmiecha szeroko. Rozumiem, inna kultura, wystrój nietypowy, ale coś jest mocno nie tak  No jasne! Władowaliśmy się do czyjegoś mieszkania!
Gospodarz nie przestając się uśmiechać prowadzi  do klatki obok. Wdrapujemy się na kolejne piętra, zauważam, że biedak taszczy naszą ciężką walizkę. Czy ja bym spokojnie jadła zupkę, gdyby dziwna para z tobołkami się pojawiła w domu? Już lubię Dominikę.
Białasy z Karaibów. St. Lucia.

Białasy z Karaibów. St. Lucia.


Białasy swoja karaibską przygodę rozpoczęli od  St. Lucia. Niemal każdy kwiatek czy  dziki krzaczek widziałam wcześniej zadoniczkowany. Na wolności rosły bujniej, owocując i kwitnąc nieprawdopodobnie. Szłam z nosem przy ziemi, albo zadzierając głowę, nie co dzień wpada się na ananasa, albo widzi  karambolę na drzewie. Odkryć, że wiązkę bananów poprzedza wielki fioletowy kwiat, a guawa jak gruszki dziczki obsypuje drzewo, to jak znalezienie skarbów.  Kokos spada na jakieś badyle, wypuszcza długie korzenie aż sięgnie do ziemi od razu się zieleniąc. Zeby tylko! To wszystko na tle Morza Karaibskiego testującego wszystkie odcienie turkusu i niebieskości. Welcome to Paradise, słyszeliśmy. 
Baalbek i starożytny port kosmiczny.

Baalbek i starożytny port kosmiczny.


  Baalbek  to jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na ziemi. Wychowani na "Panu Samochodziku",  trenując wyobrażnię na Danikenie, Sitchinie i Hancocku, pewnego dnia pojawiliśmy się w Libanie. Gniazdo Hezbollah przyjęło nas przyjaźnie, na pamiątkę zostały T-shirty z ich napisami i niezwykłe zdjęcia rzymskich ruin. 

Około 2 000 lat p.n.e. Baalbek był zamieszkany przez Fenicjan, słynnych żeglarzy i twórców pisma alfabetycznego.  To oni zbudowali tam pierwszą świątynię poświęconą Baalowi. 
Praktykowali  mroczne rytuały:  składanie ofiar z ludzi, uprawianie prostytucji świątynnej, kazirodztwo i rytualny kanibalizm.

Kiedy Aleksander Wielki podbił kraj, zaczęto czcić bóstwa greckie.  Baala utożsamiono z Zeusem a w świątyni powstała wyrocznia tak ważna jak ta w Dodonie czy Delfach. Miasto zmieniło nazwę na Heliopolis - Miasto Słońca. 
Po śmierci Aleksandra, ziemią władali królowie z egipskiej dynastii Ptolemeuszów  aż do przybycia Rzymian. 
 Po rozpadzie Cesarstwa Rzymskiego, kraina należała do Bizancjum, a w VII wieku została podbita przez Arabów.

Mieszkańcy Doliny Bekaa:  muzułmanie, maroniccy chrześcijanie i prawosławni zachowali legendy sprzed potopu. Podobno pierwsze miasto Baalbek zostało zbudowane przez Kaina, którego Bóg zesłał na wschód od Edenu za zamordowanie Abla. Po potopie popadło w ruinę i zostało odbudowane przez rasę olbrzymów. 

"A w owych czasach byli na ziemi giganci; a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach (Rdz 6,4)."

Gilgamesz w swoim eposie opisuje start rakiety kosmicznej z platformy w Baalbek. 
"Niebo wstrząsnęło, ziemia zagrzmiała,
Chociaż świt wstawał, zapadły ciemności,
Błyskawica rozdarła przestwór, strzelił płomień,
Chmury spuchł i lunęło śmiercią!
Potem jasność znikła, ogień wygasł,
A wszystko, co spadło, obróciło się w popiół".

Zecharia Sitchin uważa, że Anunnaki z Nibiru
 przybyli na Ziemię jakieś 400 000 lat temu i zbudowali Baalbek, wieżę rakietową i miejsce lądowania.

""Nie zgadzam się z głównym poglądem archeologicznym, że którykolwiek z trzech megalitycznych bloków w kamieniołomie lub enigmatycznych megalitycznych fundamentów Świątyni Jowisza jest dziełem Rzymian. Wierzę, że te ogromne megality długo przed wybudowaniem Świątyni Jowisza mają prawdopodobnie 12 000 lat lub więcej"

   Powodem tych kontrowersyjnych tez jest fakt, że świątynia Jowisza zbudowana została na kamiennej platformie w skład której - z jej zachodniej strony weszły 3 gigantyczne obrobione głazy(Trilithon) Trylity, o szerokości 3,6 m, wysokości 4,16 m i długości niemal 20 m Każdy z nich - według współczesnej oceny - ważyć musi około 700 ton

Wycięte one zostały w oddalonym o 1,5 km kamieniołomie, przeniesione na miejsce budowy i tak dokładnie dopasowane, że z pewnej odległości niewidoczne są nawet miejsca ich styku.

Jak ten, wycięty 2 000 lat temu. 

„Kamień brzemiennej kobiety” (Hadjar el Hibla) ma wymiary 21,5 × 4,8 × 4,2 m i waży  ok. 1000 tonObliczono, że do jego przesunięcia  potrzeba 40 000 silnych mężczyzn. 
Inne skomplikowane wyliczenia ograniczyły liczbę do 20 000, co wciąż wydaje się niemożliwe do zrealizowania
.
Jemen. Wadi Dawan.

Jemen. Wadi Dawan.


 Przez miliony lat rzadkie deszcze wydrążyły w skałach wspaniały kanion.  Ludzka pomysłowość i ciężka praca w połączeniu z potęgą natury dały  coś unikalnego. Można się zakochać w pustynnym krajobrazie, udekorowanym domami z gliny i bujnymi oazami. 
Wzdłuż 140 kilometrowej doliny wszystkie widoki są spektakularne.  Ludzie podróżują na wielbłądach i osiołkach, jakby czas się zatrzymał. Kraina nazywa się Wadi Dawan, tak jak rzeka, która pojawi się w porze deszczowej.
Manhattan pustyni- Shibam.

Manhattan pustyni- Shibam.

 Widok z okna samolotu był naprawdę zdumiewający. Na pustyni, pośrodku niczego, strzela w niebo 500 "drapaczy chmur". Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że zbudowano je w XVI wieku. Mają od 5 do 11 pięter i są najwyższymi na świecie budynkami z gliny. To Shibam, miasto wpisane na listę UNESCO.  Zbudowane na ruinach wcześniejszego, zniszczonego przez powódź w 1532 roku.
Świeże warstwy mułu muszą być regularnie nakładane na ściany,  żeby naprawić szkody wyrządzone przez wiatr i deszcz. Mury i wysoka zabudowa chronią przed powodziami i napaściami.
Trekking w Jemenie.

Trekking w Jemenie.


 Góry Haraz (Jebel Haraz 2240 m.)  słyną z ufortyfikowanych wiosek, zbudowanych na niedostępnych, skalistych szczytach. Położenie i ściany domów wyrastające wprost ze skał chroniły mieszkańców przed wrogiem. 
Niżej, na tarasach, znajdują się pola uprawne. Rośnie tu lucerna, proso, soczewica, kawa i qat. Z Manakha, miasteczka gdzie się zatrzymaliśmy, wyruszyliśmy z naszym przewodnikiem na trekking.
 Oko nie widziało i ucho nie słyszało o takich cudach. Aloesy, kaktusy, jaszczurki i widoki jakiś nie spotka się nigdzie na świecie. Każdy napotkany człowiek przystawał, żeby popatrzeć ze zdumieniem na dziwnych obcych. Częściej z szerokim uśmiechem prosili o wspólne zdjęcia.


Arabia Felix, Sana.

Arabia Felix, Sana.


JEMEN, w VI wieku p.n.e. istniało tu legendarne królestwo Saby, Arabia Felix- Arabia Szczęśliwa. Żyzna, bogata kraina, słynąca z kadzidła i mirry, leżąca na skrzyżowaniu szlaków handlowych.
Nadal istnieją ruiny starożytnej tamy w ówczesnej stolicy Marib, dzięki której powstały oazy o powierzchni tysięcy kilometrów. 
Znaną ze Starego Testamentu królową Saby była Bilkis, która złożyła wizytę królowi Izraela Salomonowi, słynącego z mądrości i bogactw. Ich syn Menelik jest uważany za pierwszego władcę Etiopii i jest powiązany z tajemniczym zaginięciem Arki Przymierza.
To wszystko rozpalało wyobraźnię, ale rzeczywistość ją przerosła.  Średniowieczny Manhattan na pustyni, zameczki i fortece na szczytach gór i niepowtarzalna architektura, sprawia, że zabrakło mi przymiotników. 

Copyright © 2017 Pakuję walizki. , Blogger